Dziennik Gazeta Prawana logo

Tak przyjaciel zniszczył Hłaskę donosami

6 kwietnia 2010, 16:31
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kiedy spotkali się po raz pierwszy w Izraelu, Marek Hłasko miał 25 lat. Pisarz nazywał go Dyziem, a w swej książce pisał o nim jako o "młodym naukowcu, wyrózniającym się pijaństwem". A to właśnie Władysław Tubielewicz, wieloletni profesor Uniwersytetu Warszawskiego, pisał na niego donosy SB.

O tym, że prof. Tubielewicz donosił na Hłaskę, mówią dokumenty IPN, do których dotarł "Newsweek". A to, co się w jego raportach znalazło, mogło przekonać władze PRL do tego, by nie dopuścić do powrotu pisarza do kraju.

Gdy Tubielewicz i Hłasko spotkali się w 1959 roku w Izraelu, pisarz mieszkał w hotelu Hess w Tel Awiwie. Profesor często korzystał z jego gościny. "To był nasz chłopak" - mówi "Newsweekowi" Jerzy Press, przyjaciel Hłaski w Izraelu, który nie chce wierzyć w donosicielską przeszłość późniejszego profesora Uniwersytetu Warszawskiego.

Jednak, jak wynika z dokumentów IPN, Tubielewicz został pozyskany przez słuzby PRL już w 1953 roku, kiedy to podpisał zobowiązanie do współpracy. Nadano mu pseudonim Henryk. Starszy asystent w Katedrze Semitystyki UW zaczął szybko awansować. Początkowo donosił na kolegów z pracy, potem jego celem stali się izraelscy dyplomaci rezydujący w Warszawie. Do Izraela pojechał w lipcu 1957 roku, kiedy dostał stypendium na Uniwersytecie Hebrajskim w Jerozolimie.

W swych raportach na temat Hłaski pisał, że twórca chciał wracać do kraju. "Mój Dyziu kochany, jak to długo może tutaj potrwać ten zasrany pobyt w tej pułapce na szczury, jaką jest Izrael?" - pytał na przykład Hłasko. O Polsce mówił: "Ostatecznie to jest moja ojczyzna i ostatecznie ma się tam kogoś w tym kraju, kogo się kocha". Chodziło o Agnieszkę Osiecką, której adres "Henryk" dokładnie zanotował.

Komunistyczne władze nie pozwoliły pisarzowi na powrót do kraju, licząc, że będzie to dla niego najbardziej dotkliwa represja. Hłasko zmarł w 1969 roku w Wiesbaden.

Okazuje się jednak, że jest więcej ofiar "Henryka". Po powrocie do kraju profesor rozpracowywał m.in. aforystę Stanisława Jerzego Leca, pisarza Ireneusza Iredyńskiego czy krytyka i tłumacza Artura Sandauera.

"Sprawdzony - prawdomówny, punktualny, posiadający własną inicjatywę, ostrożny w sondowaniu figurantów” - czytamy w opiniach przełożonych. "W pracy jest sumienny, chętny, lecz raczej kieruje się zyskami materialnymi aniżeli świadomością obywatelską" - pisano i nim.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj