O opiekę nad grobami żołnierzy Armii Czerwonej zaapelował abp Józef Życiński. Metropolita wezwał, aby po żałobie zapanowała kultura dyskusji i rzeczowych sporów, a usunęły się osoby stosujące "happeningowy styl ośmieszania i poniżania bliźnich".

"Apeluję, ażeby młode pokolenie umiało się zatroszczyć o cmentarze żołnierzy rosyjskich. Tych, którzy szli na Berlin i nie doszli. Tych, o których rodzice, dziadkowie myślą jeszcze ze wzruszeniem i przywołują ich dramat, gdzie z jednej strony na czele państwa stał tyran, a z drugiej strony to była ojczyźniana wojna, wojna przeciwko obsesjom hitlerowskim, które należało definitywnie przeciąć" - powiedział arcybiskup dziennikarzom w poniedziałek w Lublinie.

Reklama

Jak tłumaczył, nie chodzi tylko o to, żeby okazać wdzięczność Rosjanom za ich wrażliwość i delikatność okazywaną w ostatnim czasie. "Tu chodzi o coś głębszego. O tę solidarność w obliczu śmierci. Nieraz pędzimy za sukcesem i dopiero śmierć naszych bliskich uświadamia nam, że sukces nie jest najwyższą wartością w ludzkim życiu, bo obok ludzie cierpią, umierają, giną i trzeba pamiętać o nich, trzeba wyrazić solidarność" - powiedział.

Metropolita wspomniał liczny udział młodzieży w ostatnich latach w porządkowaniu cmentarzy żydowskich na terenie archidiecezji lubelskiej i w przywracaniu pamięci o zamordowanych na tych terenach Żydach w czasie wojny. "Sądzę, że teraz moglibyśmy podobną troskę wyrazić w relacjach polsko-rosyjskich" - zaznaczył.

"Dołożę starań, żeby przy współpracy ze środowiskiem nauczycieli, katechetów, te groby żołnierzy Armii Czerwonej, które znajdują się na terenie naszej archidiecezji, zostały objęte szczególną opieką. Byśmy wyrazili naszą pamięć i solidarność z tymi, którzy ginęli marząc o innym, lepszym, wolnym od przemocy świecie" - zadeklarował.

Zdaniem metropolity trudno będzie w polsko-polskich konfliktach "ocalić atmosferę więzi, która jednoczyła nas w bólu i poszukiwaniu wartości". Przestrzegł przed tworzeniem atmosfery, w której "wszelkie różnice zdań będą z góry uznane za niedopuszczalne, za urąganie pamięci tamtych, którzy zginęli". Arcybiskup przypomniał, że na pokładzie prezydenckiego samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem, były osoby o różnych poglądach i z różnych formacji politycznych.

"Możemy różnić się pięknie, okazując ten sam szacunek dla wartości, które zjednoczyły wszystkich uczestników tamtego rejsu do Katynia, a które wyrażają się w umiłowaniu ojczyzny, pamięci o historii, szacunku dla bohaterów i ofiar" - powiedział.

Metropolita podkreślił, że "rzeczowa, merytoryczna różnica zdań, wyrażona w krytycznych opiniach wobec kogoś" nie jest niestosowna czy niewłaściwa. "Czymś niewłaściwym jest poniżanie, ośmieszanie, usiłowanie przedstawiania kogoś jako skończonego głuptasa przy pomocy emocjonalnych środków"- zaznaczył.

"Sądzę, że w kontekście dramatu, w którym uczestniczyliśmy i uczestniczymy, osoby, które zamiast merytorycznej krytyki wprowadzały happeningowy styl ośmieszania i poniżania bliźnich o odmiennych poglądach, powinny zrozumieć, że przerasta ich rola, w której usiłowały występować. Powinny usunąć się na margines historii, żeby zostawić miejsce dla tych, którzy różniąc się potrafią uszanować człowieka i świat jego wartości" - powiedział abp Życiński.