Dziennik Gazeta Prawana logo

Olewnik: Boimy się o życie, chcemy ochrony

16 maja 2008, 11:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pod osłoną nocy do domu Olewników włamali się bandyci. Skradli tylko niewielkie pieniądze, ale zdemolowali dom. "Wystapimy o ochronę policyjną. Boimy się o życie" - mówi dziennikowi.pl Włodzimierz Olewnik, ojciec zakatowanego na śmierć biznesmena. I przekonuje, że to była próba zastraszenia. Policja zapewnia, że ochronę przyzna.

Rodzina Olewników była w czasie włamania w domu, ale nie zorientowała się, że na dole ktoś grasuje. "Ja byłem w pracy, żona z dziećmi i teściową spali na górze" - relacjonuje dla dziennika.pl Włodzimierz Olewnik. Dodaje, że policja i prokurator są teraz w ich domu i zbierają ślady.

Włodzimierz Olewnik przypuszcza, że włamywaczom nie chodziło o kradzież - zabrali tylko kilkaset złotych, które leżały na wierzchu, komórki, które zaraz wyrzucili na podwórku, i butelkę alkoholu. Za to splądrowane były szafy i komody. Ubrania walały się po całym parterze.

Zdaniem Olewnika, mogła to być próba zastraszenia. Jego rodzina boi się teraz o życie i wystąpi o ochronę policji. "To nie może być przypadek" - podkreśla Włodzimierz Olewnik.

I taką ochronę dostaną. "Na pewno im ją przydzielimy. Bo tu trzeba wziąć pod uwagę nie tylko kwestię dzisiejszego włamania, ale i wszystko to, co ta rodzina w ostatnich latach przeżyła" - mówi dziennikowi.pl Andrzej Matejuk, szef polskiej policji.

Syn Olewnika zginął kilka lat temu dla 300 tysięcy euro okupu - tyle zażądali porywacze od rodziny. I chociaż dostali pieniądze, zabili swoją ofiarę. Porwanego syna biznesmena przez ponad dwa lata trzymali przykutego łańcuchami do ściany.

Przez ten czas ani policja, ani prokuratura nie potrafiła znaleźć porywaczy. Dopiero po zabiciu Olewnika schwytano ich i skazano. Dwóch z trzech głównych sprawców powiesiło się w celi w tajemniczych okolicznościach.

Teraz specjalna grupa prokuratorów sprawdza, czemu w tej sprawie tak fatalnie prowadzono śledztwo. I nie ma już wątpliwości, że było to celowe działanie, bo ktoś z prokuratury i policji z pewnością współpracował wtedy z bandytami, pomagając im uniknąć wpadki.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj