Dziennik Gazeta Prawana logo

Polacy pokochali telenowelę z napisami

2 grudnia 2008, 13:12
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Polacy pokochali telenowelę z napisami
Inne
Pierwsza w historii TVP telenowela z napisami okazała się strzałem w dziesiątkę. Ogląda ją ponad 4 miliony widzów. Telewizja publiczna szykuje się do drugiej serii "Londyńczyków". Jak dowiedział się DZIENNIK, scenarzyści serialu już pracują nad nowymi odcinkami.

W zesżłym tygodniu ekipa filmowa, kręciła zdjęcia do ostatniego odcinka telewizyjnej epopei o losach polskiej emigracji na Wyspach. Filmowcy pojawili w szpitalu w podwarszawskim Grodzisku Mazowieckim, który "gra" w serialu londyńską klinikę. Widzowie zobaczą go dopiero w styczniu. Ale telewizja już szykuje się do kolejnej serii.

"Londyńczycy" były jednym z najpopularniejszych seriali w tym sezonie. Dla porównania TVN-owską produkcją "Twarzą w twarz" z Pawłem Małaszyńskim w roli głównej oglądało niewiele ponad 2 milony widzów.

Nas interesuje w "Londyńczykach" pionierskie rozwiązanie: w serialu, granym w części po angielsku, nie ma lektora, tylko napisy. O to od wielu miesięcy walczą DZIENNIK i dziennik.pl.

p


Od początku twierdziliśmy, że za wszelką cenę trzeba zachować oryginalną wersję językową. Sam bardzo naciskałem, żeby ten pomysł przeforsować. Lektor zabija film.

Przez niego nie słychać ścieżki dźwiękowej, dialogów. A przecież często nie jest tak ważne, co mówią bohaterowie, ale to w jaki sposób to robią, jaki mają ton głosu. Nie mówiąc już o muzyce.


Jak zawsze z takimi nowatorskimi projektami opory były, ale jak pokazaliśmy gotowe nagranie pierwszego odcinka z napisami udało nam się przekonać przedstawicieli TVP.

Pomysł podchwyciła producentka i udało się przekonać szefostwo. Choć oczywiście na początku tłumaczenia były takie, że widz tego nie przyjmie, bo jest leniwy, przyzwyczajony do lektora i nie chce mu sie czytać.


To w dużej mierze zasługa tematu młodej emigracji, który trafia do bardzo wielu grup odbiorców. "Londyńczyków" oglądają zarówno młodzi ludzie, którzy byli na Wyspach lub mają tam znajomych, jak i starsi, np. rodzice, których dzieci wyemigrowały. Niestety wydaje mi się, że telewizja zgodziła się na napisy tylko dlatego, że główni bohaterowie rozmawiają po polsku, angielskie dialogi wypełniają tylko część filmu, dość dużą, ale jednak. Gdyby "Jedynka" miała wyświetlać anglojęzyczną produkcję w oryginalnej wersji, to pewnie decyzja byłaby zgoła inna. Nadawcom zależy przede wszystkim na oglądalności, a ta niestety w przypadku emitowania filmów w oryginalnej wersji mogłaby być niższa, bo nasz widz nie jest przyzwyczajony do czytania.


Oczywiście. Ale uważam, że ta sprawą odgórnie powinno zająć się Ministerstwo Kultury. Napisy powinny zostać telewizjom narzucone, bo inaczej nic sie nie zmieni. A to przecież nie tylko kwestia estetyki ale kultorowych i cywilizacyjnych wyzwań. Wystarczy spojrzeć na kraje skandynawskie. Dzięki temu, że w telewizji puszczane są filmy w oryginalnej wersji językowej znajomość angielskiego jest tam na bardzo wysokim poziomie. Polska o takich wynikach na razie może tylko pomarzyć. Tylko czy znajdzie się ktoś odważny, kto się tego podejmie?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj