Dziennik Gazeta Prawana logo

Kłusownicy zabijają ostatnie tygrysy

4 marca 2009, 19:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tygrysie mięso to dla mieszkańców ubogiego Laosu główne źródło dochodu: sprzedawane w Chinach i Tajlandii osiąga tam bajecznie wysokie ceny. Jednak to źródło niebawem wyschnie - na terenie całego kraju zostało niespełna 50 tych drapieżników.

Laos może lada chwila stracić bezcenną populację tygrysów indochińskich, których zaledwie 25 lat temu żyło tutaj kilkaset. Wszystko za sprawą kwitnącego przemytu produktów zwierzęcych, głównie do Chin. "To jeden z największych rynków zbytu tego towaru na świecie, o zdecydowanie największym potencjale i najszybszym tempie rozwoju" - mówi DZIENNIKOWI Richard Thomas, rzecznik prasowy TRAFFIC, organizacji zajmującej się monitorowaniem handlu zagrożonymi gatunkami.

Również chińska medycyna naturalna przypisuje właściwości lecznicze proszkowi z kości tygrysa (którymi leczy się reumatyzm) oraz wywarom z części jego ciała.

Zdaniem Arlyne Johnson z laotańskiej sekcji Wildlife Conservation Society Większa część tej sumy trafia do kieszeni pośredników i skorumpowanej straży granicznej. Mimo to kłusownik może liczyć na wynagrodzenie w wysokości 15 tys. dol., co wciąż jest niezwykle kuszącą stawką w kraju, gdzie roczny dochód nie przekracza 400 dol. na głowę Laotańczyka.

Na tygrysy polują najczęściej miejscowi chłopi lub zatrudnieni przy wycince drzew drwale, którzy znają dżunglę i umieją się sprawnie po niej poruszać. Chińscy biznesmeni składają im regularne zamówienia na dostawy świeżego mięsa, sprzedają im też nowoczesne sidła i pułapki.

Kłusownikom ułatwia pracę coraz łatwiejszy transport nielegalnego towaru. Laotańskie lasy, do niedawna wyjątkowo trudno dostępne, są dzisiaj znacznie łatwiej przejezdne dzięki rozwijającej się sieci dróg. Świeżo ukończona magistrala, długa na 1,7 tys. km, która połączyła stolicę Tajlandii Bangkok z chińskim miastem Kunming, przebiega przez samo serce Laosu. Droga ta stanowi złoty szlak dla myśliwych oraz handlarzy mięsa i trofeów dzikich zwierząt.

I W laotańskich lasach coraz częściej brakuje im pokarmu. Wykorzystują to kłusownicy, którzy nęcą rzadko występujące zwierzęta mięsem krowy lub świni, w którym umieszczają środki wybuchowe.

Liczba tygrysów spada z niemal z dnia na dzień, ale procederu w żaden sposób nie da się zatrzymać, jeśli popyt pozostanie na tak wysokim poziomie. Co gorsza, tragiczna sytuacja tygrysów w praktyce działa tylko na ich niekorzyść. "Im mniej ich zostało przy życiu, tym wyżej windowana jest na czarnym rynku cena ich mięsa" - mówi Richard Thomas. Według rzecznika TRAFFIC , w bardzo dużym przybliżeniu, . W największym rezerwacie Laosu pozostaje prawdopodobnie od 7 do 23 sztuk.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj