W zeszłym roku zostało ukradzionych . Na złodziejskiej liście życzeń tradycyjnie już królują niemieckie auta. . Samochody ginęły najczęściej w stolicy, a także w Katowicach, Poznaniu i Gdańsku.
". Lubimy niemieckie marki, chętnie je kupujemy. Złodzieje więc dostarczają towaru, na który jest popyt" - tłumaczy oficer komendy w Katowicach, od wielu lat zajmujący się zwalczaniem przestępczości samochodowej. Według niego złodzieje wybierają auta, do których części szybko sprzedadzą na tradycyjnej giełdzie lub przez aukcje internetowe.
". Cieszyliśmy się z sukcesu, póki nie zorientowaliśmy się, że . Było już rozebrane na części pierwsze" - opowiada nasz rozmówca. Popytem na części policjanci tłumaczą też , który powoli przechodzi do historii motoryzacji.
Co ciekawe, . Najczarniejszym w najnowszej historii policji był rok 1999, gdy Polacy stracili ponad 70 tys. pojazdów. Jak udało się tak ograniczyć kradzieże samochodów? W opinii ekspertów przełom to efekt skutecznej pracy policji oraz nowych surowych zasad rejestracji samochodów w wydziałach komunikacji. Dzięki wprowadzeniu ogólnopolskiej komputerowej bazy pojazdów i kierowców załatano wiele luk w systemie.
"Kiedyś wystarczyło, aby i rejestrowali dowolną liczbę aut. Nadal zdarzają się wśród nas łapówkarze, ale teraz ryzykują znacznie więcej niż kiedyś" - tłumaczy urzędnik z wydziału komunikacji na warszawskim Ursynowie. Niechlubny rekord należał do 70-letniej emerytki z warszawskiej Pragi, która była właścicielem ponad... 1000 samochodów. Nazwisko nieświadomej kobiety przez lata wykorzystywali urzędnicy współpracujący z gangami samochodowymi.
Jak się dowiedział DZIENNIK, . Alarmujące są statystyki dotyczące kradzieży z pierwszego kwartału. Co jest przyczyną? "Sprawdzamy dwie teorie. Według pierwszej na wolność wyszli członkowie " - mówi oficer komendy głównej. Według drugiej zwiększona liczba kradzieży to pierwszy, namacalny . "Ludzie oszczędzają na wszystkim, poszukują zatem tańszych części i całych aut, którymi dysponują złodzieje" - mówi oficer.