Dziennik Gazeta Prawana logo

"Wciąż słyszę krzyk płonących ludzi"

14 kwietnia 2009, 21:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Iwona ma poparzoną twarz i złamaną nogę. Milczy. Patrzy pustym wzrokiem na zgliszcza hotelu w Kamieniu Pomorskim, który spłonął na jej oczach. Na drugim piętrze - tam, gdzie teraz stoi spalony stelaż kaloryfera - został jej dwuletni synek Dawid. Chciała wrócić po niego, lecz ściana ognia odgrodziła ją od malca.

Na ul. Wolińskiej, gdzie stoją ruiny spalonego budynku, wznowiono już ruch. Po przeciwnej stronie drogi maluchy bawią się w piaskownicy. Przed płotem dorośli zapalają znicze. Ktoś rozwiesił transparent. Wielki czerwony napis: . - mówi o pogorzelisku mieszkający niedaleko około 50-letni Zbigniew. Widział płonący hotel. - mówi mężczyzna. Spuszcza głowę. Łzy cisną się mu do oczu.

>>> Pogorzelcy mieszkali w ruinie z azbestu

Na pogorzelisku pracuje ekipa ekspertów, czterech strażaków w błyszczących w słońcu hełmach brodzi w popiele. Sprzed budynku zniknęły meble, które udało się uratować ludziom mieszkającym na parterze. Ta część hotelu była murowana. Przetrwała starcie z ogniem. Pierwsze i drugie piętro wybudowane z płyty paździerzowej, styropianu i blachy stało się grobowcem dla wielu. Ktoś postawił przed ruiną wieszak na ubrania. Na nim biała bluza powiewająca na wietrze.

>>> Hotel płonął jak pochodnia. Zginęły dzieci

Z tłumu przed ogrodzeniem każdy znał kogoś, kto ucierpiał w pożarze. Wielu straciło sąsiadów, przyjaciół. - mówi Teresa Zautys z pobliskiego Stuchowa. Razem z mężem zapaliła przy płocie znicze.

Cudem ocaleni to . Uratował ich . Kobieta schroniła się na nim przed ogniem razem z córkami i synem. Na ziemię ściągnęli ją strażacy. Nie spała całą noc. Wciąż wspomina sąsiadów skaczących z okien, wyrzucających dzieci owinięte w kołdry. Szybkimi, urywanymi zdaniami relacjonuje piekło nocnych wydarzeń. "Wszystko pali się wielkim słupem ognia. Wybiegłam na korytarz. Krzyczę: ludzie, uciekajcie! Pali się! Ratujcie się! Złapałam za klamkę, ale była już tak gorąca, że poparzyłam dłoń. W końcu przez okno wydostajemy się. Wpadła podobno budzić sąsiada, potem ratować sąsiadkę, która stała już w ogniu. Narzuciła na nią koc. A potem ogień na nią poszedł. Tamci, których ostrzegła, skoczyli z drugiego piętra, żyją" - kobieta zanosi się płaczem.

>>> Jedynym ratunkiem był skok z okna

Emilia i jej dzieci mieszkają u teściowej. Nie mają nic, ale żyją. - zapowiada kobieta. Przez wiele miesięcy pukała do urzędniczych drzwi. " Pies z kulawą nogą nie chciał zainteresować się nami. Wprowadzili nas do domu, w którym byli też ludzie z eksmisji. Moja sąsiadka Teresa latami czekała na normalne mieszkanie. Teraz nie żyje" - wyrzuca z żalem Emilia.

>>> Tusk: Pomoc będzie szybka

We wtorek przed południem w Kamieniu spotkał się sztab kryzysowy. Ludzie, którzy stracili dorobek życia, otrzymają . Pogorzelcy, którzy w tej chwili przebywają w jednym z kamieńskich hoteli, mają zostać przeprowadzeni do bardziej komfortowych kwater. Pomoc zaoferowały samorządy z całego województwa. "Gdy tylko poszła w świat wieść o tragedii, ludzie zaczęli masowo zgłaszać się do nas z darami" - mówi Marzena Krakowska-Duda z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Kamieniu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj