"Rzeczywiście, egzamin maturalny w obecnym kształcie bada przede wszystkim umiejętność samoograniczania się" - przyznał kilka dni temu w rozmowie z DZIENNIKIEM szef Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, prof. Krzysztof Konarzewski. I wystosował do maturzystów bezprecedensowy apel: "Nie silcie się na oryginalność. Najbardziej twórcze pomysły odłóżcie na inną okazję".
Profesor Konarzewski obiecuje, że
Na razie więc polska szkoła skupia się przede wszystkim na tym, by przygotować uczniów do używania w teście słów wytrychów. Na przykład przy omawianiu utworu z romantyzmu maturzysta musi użyć słowa "uniesienie". Jeśli tego nie zrobi, nie dostanie punktu. - przyznaje Arkadiusz Gruszczyński z katolickiego liceum w Zielonej Górze. Polonista Leszek Barszcz z Leszna mówi wprost. "Inspirując uczniów do twórczego myślenia, zrobiłbym im krzywdę. Mogliby dostać niższą ocenę" - mówi.
Wiedzą o tym maturzyści, więc jak napisała internautka Dziennika.pl.: . Agnieszka Lewalska z Gdyni wspomina, że w czasie przygotowań do próbnej matury jeden z kolegów chciał omówić tekst w oryginalny sposób, jednak inni uczniowie szybko go przekonali, że bezpieczniejsza będzie odpowiedź sztampowa. "Gdy nauczycielka sprawdziła prace według klucza, okazało się, że mieliśmy rację" - opowiada maturzystka.
Już rok temu nauczyciele i wykładowcy akademiccy alarmowali, że między innymi z powodu egzaminacyjnego klucza Pod opublikowanym w DZIENNIKU apelem do minister Katarzyny Hall o zmianę systemu oceniania prac maturalnych podpisali się najwybitniejsi naukowcy. "Ale chodziło nam o poprawienie klucza, a nie o to, by wszyscy się nim jeszcze lepiej niż dotychczas posługiwali" - mówi jeden z sygnatariuszy listu, profesor Jerzy Axer.
, w którym maturalny esej napisali pisarz Antoni Libera i historyk idei Marcin Król. Ten ostatni oblał egzamin, a Libera ze swoim wynikiem nie miałby szans dostać się na polonistykę. Minister edukacji zapowiedziała wtedy, że system zostanie poprawiony. Obietnicy nie dotrzymała.