To nie pierwszy taki wykład profesora Balcerowicza. . Jak widać na zarejestrowanym na wideo nagraniu z tego spotkania, ”. Co ciekawe, studenci w wieku od 10 do 12 lat wcale nie wydawali się stropieni jego ekonomicznymi wywodami. Zadawali mu wiele pytań, a gdy czegoś nie rozumieli, domagali się stanowczo precyzyjniejszej odpowiedzi.
I - jak twierdzą pracownicy uniwersytetów dla dzieci - tak jest w czasie każdego wykładu. ”” - tłumaczy Jolanta Różowska, koordynatorka Małopolskiego Uniwersytetu dla Dzieci w Trzebini. I opowiada, że mali studenci są też bezlitosnymi recenzentami wykładów. ”Gdy dorosły student się nudzi, to po prostu podsypia albo czyta coś w ukryciu, ale gdy nudzi się dziecko, natychmiast zaczyna rozmawiać z kolegą, wiercić się i rozmawiać. Miernikiem jakości wykładu jest więc cisza na sali” - śmieje się Różowska.
>>> Absurdalne pytania zadają nie dzieci, a posłowie
. Sam Leszek Balcerowicz twierdzi, że nie ma wątpliwości, iż dzieciaki zrozumieją trudne słowa.
Marcin Dąbrowski z SGH, który koordynuje prace dziecięcej uczelni, uważa jednak, że znajomość tematów ekonomicznych jest wśród najmłodszych Polaków zbyt niska. Przede wszystkim dlatego, że nie uczy tego szkoła. Tymczasem . ”Na pewno wtedy, gdy mają pierwszy kontakt z pieniędzmi. Dzięki temu dziecko nie będzie mówiło, że banknoty biorą się z dziury w ścianie” - mówi Dąbrowski. Ta wiedza będzie owocować także w przyszłości. .