Wszystko zależy od tego, jacy są ci dorośli. Z pewnością o wiele prościej jest mówić o gospodarce rynkowej dziecku niż komuś, kto przez lata uczył się o ekonomii socjalizmu. Czasem o wiele trudniej wykrzewić złe nawyki, niż przekazywać komuś wiedzę od podstaw.
Zawsze jest trochę tremy. A ja mam już całkiem spore doświadczenie w spotkaniach z dziećmi, raz nawet zdarzyło mi się stawać przed przedszkolakami. Uważam, że bez względu na wiek odbiorcy trzeba mówić prosto i jasno.
Nie mogę komentować pani odczuć. Poza tym ja nastawiam się przede wszystkim na odpowiadanie na pytania.
Teraz trudno mi sobie jakieś przypomnieć. O wiele lepiej pamiętam absurdalne pytania zadawane przez niektórych posłów z sejmowej mównicy. Dzieci pytają, bo naprawdę chcą coś wiedzieć czy coś zrozumieć. Natomiast pytania niektórych dorosłych często w ogóle nie mają znaku zapytania, bo są po prostu formą dłuższej wypowiedzi.
*prof. Leszek Balcerowicz, ekonomista, były minister finansów i prezes Narodowego Banku Polskiego