Bagna Biebrzańskie w okolicy miejscowości Brzostowo. Na porośniętej łąką polanie siedzi stado dzikich gęsi. Nieopodal, na skraju lasu, przysiadły dwa bieliki. Jeden ma siwą szyję i głowę, od razu widać, że to stary orzeł. Drugi jest brązowy - wyraźnie młodszy. To ojciec przyleciał z synem na polowanie. Będzie uczył młodego, jak zdobyć mięso.

Reklama

W pewnej chwili starszy ptak zrywa się w powietrze. Płoszy gęsi i koszącym lotem przelatuje na drugą stronę polany. Kilka minut później jego uczeń modelowo powtarza sztuczkę. Oba ptaki wypatrują słabszych sztuk. Po kolejnych kilku minutach gęsi znów siadają na trawie, sądzą, że niebezpieczeństwo minęło. Ta naiwność je zgubi. Starszy orzeł znów podrywa się do lotu i jak pocisk spada na siedzącą w środku stada ofiarę. Gęś nie ma żadnych szans. Szpony bielika wczepiają się jej w kark, walka trwa krótko. To samo z upatrzoną gęsią robi drugi orzeł.Młody myśliwy upolował pierwszą ofiarę. Teraz już będzie wiedział, jak zdobywać mięso. Jest już samodzielny.

>>> Coraz więcej otrutych bielików

"Taki widok już jest rzadkością, a może być jeszcze gorzej. Ginie gatunek, który jest symbolem. Bielik znów stoi na krawędzi zagłady" - mówi nam Przemysław Nawrocki z WWF. Znów, bo już 20 lat temu kłusownictwo i szeroko stosowane nawozy sztuczne jak DDT spowodowały, że ptak będący godłem Polski prawie zupełnie wyginął. W krytycznym momencie, w końcu lat 80., na terenie naszego kraju gniazdowało zaledwie 30 par tych pięknych orłów. Leśniczym i ornitologom udało się mozolnie odbudować populację - dziś w Polsce żyje około 700 par tych ptaków.

Jednak orły znów umierają. Ledwie kilka dni temu mieszkańcy Woryn niedaleko Górowa Iławeckiego w województwie warmińsko-mazurskim znaleźli pięć martwych bielików. Trzy ze znalezionych ptaków padły w ostatnim miesiącu, kolejny trochę wcześniej, z ostatniego zostały już tylko szczątki. "Takich śmierci jest wiele. Co kilka tygodni mam sygnały od kolegów naukowców o kolejnych padłych orłach" - mówi nam autor polskiej czerwonej księgi zwierząt prof. Zbigniew Głowaciński z Instytutu Ochrony Przyrody Polskiej Akademii Nauk.

Reklama

Według ekspertów winni tragedii bielika są rolnicy. W obawie przed lisami, których liczba w ostatnich latach systematycznie rośnie, wykładają w lesie i na polach trutki. Ptaki zjadają ją i umierają. Eksperci podejrzewają też, że ludzie często specjalnie trują bieliki. "Zdarza się, że zaobrączkowanym orłom rolnicy odcinają szpony. Obrączki są bezwartościowe, niektórzy zbierają je jednak w celach kolekcjonerskich" - mówi nam Mirosław Tchórzewski, starszy specjalista ds. ochrony przyrody Roztoczańskiego Parku Narodowego. Obrączka jest dla ptaka jak dowód tożsamości. Dzięki niej ornitolodzy mogą śledzić przemieszczanie orłów i poznać ich miejsca lęgowe. W tym celu co jakiś czas odławiają ptaki i zapisują miejsce, w którym się znajdowały.

"Trzeba pamiętać, że przypadki ujawnione przez leśników to wierzchołek góry lodowej. Ptaki, które zjedzą trutkę, giną w męczarniach często ukryte gdzieś w głębokich zaroślach. Nie wszystkie znajdujemy" - mówi nam wiceprezes Komitetu Ochrony Orłów dr Tadeusz Mizera. "Nie zapominajmy, że orzeł to nie tylko symbol Polski. To bardzo sympatyczny ptak, który tworzy prawdziwie partnerskie związki" - dodaje dr Mizera. Gdy samica orła bielika wysiaduje jaja, samiec zajmuje się zdobywaniem pożywienia. Z czasem następuje zmiana - samiec zostaje w gnieździe, a samica wylatuje na polowanie.