Mieli w nim grać Borys Szyc i Robert Więckiewicz. GROM, czyli Grupa Reagowania Operacyjno-Mobilnego powstał w 1990 roku. Komandosi tej najsłynniejsza polskiej jednostki wojskowej brali udział w misjach na Haiti, w Sławonii, Kosowie, Afganistanie, Zatoce Perskiej i w Iraku.
Tą wymarzoną dla filmowców historię na warsztat wziął reżyser "Wesela" Wojciech Smarzowski. Po kilku latach pisania scenariusza i kompletowania zespołu twórcom wydawało się, że wreszcie .
>>>Przez kryzys TVN wcześniej startuje z powtórkami
"Dostaliśmy nawet ponad 4 mln złotych dotacji z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Co z tego skoro film ma kosztować 16 mln, a - mówi DZIENNIKOWI producent filmu Dariusz Pietrykowski. "Teraz marzymy by zdjęcia rozpocząć choćby w przyszłym roku, ale tak naprawdę to " - dodaje Pietrykowski.
Podobne problemy mają twórcy coraz większej ilości polskich fabuł. Prywatni inwestorzy w dobie kryzysu są mniej niż skorzy do sponsorowania kultury. , których koszt produkcji szybko zwróci się w kinowych kasach. Nawet TVP - tradycyjnie najważniejszy polski producent filmowy - drastycznie ograniczył budżet na produkcję filmów.
>>>Polskie miasta biją się o reżyserów
"Stąd właśnie - mówi nam reżyser Janusz Kijowski, który film będący opowieścią o miłości w czasach burzliwych studenckich protestów miał zacząć kręcić wiosną tego roku. Do tego filmu także obiecał dotację PISF 4 mln złotych, ale twórcom brakuje pozostałych 8 mln. "TVP wycofała się z dotacji, a że nie będzie to komedia romantyczna to prywatni sponsorzy trzymają się od niego z daleka" - dodaje Kijowski.
Także znany z "Piłkarskiego pokeru" reżyser . "Najwcześniej zaczniemy je za rok. Ale daleka do tego droga, bo realizacja filmu to niestety kosztowna zabawka. 300 tysięcy jeszcze można dziś jakoś zdobyć, ale o kilku milionach można tylko pomarzyć" - wzdycha Zaorski.
Z powodu kryzysu Choć obaj dotali bardzo wysokie oceny od PISF i spore dotacje, to zarówno zdjęcia do "Stankiewicza", czyli ekranizacji prozy Eustachego Rylskiego o oficerze armii carskiej i synu powstańca styczniowego, który po długiej służbie trafia do "białych" i walczy z bolszewikami na Ukrainie jak i psychologicznego thrillera "Supermarket" przesunęły się w bliżej nieznaną przyszłość.
Producenci są coraz poważniej przerażeni tym co dzieje się na polskim rynku. "Jeżeli nie jest to projekt firmowany nazwiskiem Wajdy, ekranizacją lektury, czy romantyczną komedią z wątkiem tańca w tle to zdobycie funduszy na niego staje się niemalże niemożliwe" - opowiada nam jeden z producentów. " Wszyscy mówili to samo: dodaje producent.
O pieniądze muszą się starać nawet Część środków na produkcję zgodziły się wyłożyć m.in. TVP, Ministerstwo Kultury i PISF. Ale wciąż przeciąga się finalizowanie umów.
Tymczasem ekipa musi zacząć zdjęcia jesienią. Producenci już w zeszłym roku zgłaszali się do brytyjskiej stacji Channel 4. "Sytuacja na brytyjskim rynku już wtedy była trudna. Przedstawiciele stacji odpowiedzieli, że choć projekt bardzo im się podoba, to " - mówi , głównego producenta filmu.
Na plan mieli wejść wiosną tego roku. Nie udało się jednak zebrać wszystkich funduszy. "Nie wiem nawet czy uda nam się zacząć produkcję wiosną przyszłego roku" - mówi DZIENNIKOWI Joanna Kos-Krauze.
". Od momentu, w którym z finansowania filmów szanse na zebranie środków są niewielkie. Można próbować wejść w koprodukcję z innym krajem, ale to nie jest łatwe, trzeba mieć bardzo dobry projekt" - dodaje.