Krakowski socjolog Małgorzata Bilska sprawdziła kondycję finansową księży w swym mieście. Rozmawiała z proboszczami dwóch różnych parafii - małej i dużej. W obu przypadkach . Jednak nie największym. Jak twierdzi proboszcz parafii
Świętego Krzyża w Krakowie - w ciągu roku jest tam "tylko" kilka pogrzebów.
Największy wpływy do kasy, z której żyją księża, pochodzą z intencji mszalnych. "Ofiary na mszę św. kształtują się na poziomie ok. 50 złotych. " - powiedział w "Przeglądzie Powszechnym" krakowski proboszcz ks. dr Jan Abrahamowicz.
W rozmowie z Małgorzatą Bilską zaznaczył, że wpływy z tytułu intencji mszalnych są ograniczone."Trzeba zaznaczyć, że . Nawet jeśli odprawia dwie msze w ciągu dnia. Pozostałe stypendia przeznaczane są np. dla chorych kapłanów" - powiedział proboszcz parafii Świętego Krzyża, która
liczy około 650 wiernych.
W znacznie większej parafii Matki Bożej Królowej Polski - zrzeszającej aż 20 tysięcy parafian - księżom nie powodzi się dużo lepiej. "" - powiedział zapytany przez Bilska i cytowany przez "Przegląd Powszechny" proboszcz ks. Edward Baniak. "Wikarzy mają mniej z okazji iura
stolae, ale z intencji mszalnych mamy po tyle samo, a ich " - dodał.
Ksiądz Baniak przyznał, że pieniądze z kolędy idą nie tylko na seminaria czy Caritas, ale także do kieszeni duchownego.
Jedno jest pewne, księża nie mogą żyć z tzw. kolekty, czyli zbiórki na tacę. " i funkcjonowaniem religijnym parafii:
wino mszalne, świece, ornaty, pensje pracowników kościelnych (zakrystianka, organista, sprzątający)" - powiedział ks. Abrahamowicz.
"U mnie organista zarabia na etacie 2 tysiące brutto. Ma prawo do opłat za dodatkową pracę np. na ślubach" - dodał ks. Baniak.