Reprezentant Anglii nie będzie dobrze wspominał wycieczki na Cypr. Zaczęło się bardzo dobrze - po zakończonym sezonie Micah Richards usał się na zasłużone wakacje. A ponieważ bardzo dużo pił, nawet nie zauważył, że złapał śmiertelną chorobę. Myślał, że to... kac!
Początkowo Richards nawet nie poszedł jednak do lekarza, bo był przekonany, że zatruł się alkoholem. - powiedział angielskim dziennikarzom zawodnik ManCity.
Szybko okazało się jednak, że to nie kac, a śmiertelny wirus. W porę udało się go jednak zdiagnozować i jak informują media piłkarzowi nic nie grozi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|