Raport specjalnej komisji potwierdza, że nie miała nic wspólnego ze sprawą Krzysztofa Olewnika. Nie ma na to żadnych dowodów. Śledczy jednak nie porzucają tego wątku i dalej go badają.
Potwierdza się natomiast hipoteza z problemami osobistymi strażnika. Miał on ogromne długi. Bał się też, że straci pracę. Ten strach szczególnie mocno nasilił się po samobójstwie Franiewskiego na jego dyżurze.
W raporcie zawarto też kary dla osób, które w czasie śledztwa popełniły błędy. został ukarany za to, że nie pojawił się osobiście na miejscu samobójstwa strażnika. Zrobił tak, bo policjanci powiedzieli mu, że zostało popełnione bez udziału osób trzecich.
"Uznał, że wystarczy, gdy oględzin dokona grupa dochodzeniowo-śledcza, a on weźmie udział w sekcji zwłok, co zresztą uczynił. Moim zdaniem powinien jednak być na miejscu, bo było to zdarzenie, które skutkowało śmiercią" - mówił ponad tydzień temu Zbigniew Więckiewicz, prokurator okręgowy z Elbląga. Teraz otrzymał .
>>>Cztery dni ciszy po samobójstwie strażnika
Odpowiedzialność dyscyplinarną poniósł też . Nie zamieścił on w meldunku informacji, że strażnik, który targnął się na swe życie, pilnował . Franiewski powiesił się w celi.