. Dlaczego? Bo od ponad roku mieszkają pokątnie w
niewielkim mieszkaniu komunalnym rodziców dziewczyny. ”Na początku rodzice wywierali na nas presję, chcieli, abyśmy zalegalizowali związek, ale już przestali. Zrozumieli, że chcemy
oficjalne wspólne życie zacząć już na swoim” - tłumaczy Dorota. Para na razie jednak nie ma możliwości zaciągnięcia upragnionego kredytu mieszkaniowego. Kacper pracuje na
umowę-zlecenie, a Dorota dostaje niewielką pensję przedszkolanki. ”Bez perspektywy własnego mieszkania i zawodowego sukcesu nie chcemy ryzykować. Dopiero jak nam się to uda i
poczujemy się pewniej jako dorośli ludzie, będziemy mogli podjąć wyzwanie, jakie nakłada przysięga małżeńska” - wyjaśnia Dorota.
”” - zapewnia Kacper.
Podobnie myśli wielu Polaków. Jeszcze . I wówczas i obecnie decyzję o ślubie uzależniali od warunków mieszkaniowych. Nie zmienia tego bogacenie się społeczeństwa i jego większa mobilność.
”To są powody mniej istotne. Nawet jeżeli Polacy deklarują, że akceptują nieformalne związki, to dla siebie i swoich dzieci bardzo by chcieli życia w związku małżeńskim. I jest to o wiele silniejsza tendencja niż w krajach zachodnich” mówi Martyna Kawińska, socjolog z UKSW.
Zgadza się z nią Joanna Heidtman, psycholog i socjolog z Uniwersytetu Jagielońskiego. ”Dziś ludzie mają wybór: mogą żyć w małżeństwie i mogą żyć w związku nieformalnym. Ale ten wybór nie oznacza, że małżeństwo przestaje być wartością. Przeciwnie, dla wielu młodych nadal nią jest, ale ta wartość jest dla nich często niemożliwa do realizacji – tłumaczy. Bo według niej . Trzeba mieć więc mieszkanie, a najlepiej dom, trzeba dzieci posłać do szkoły, najlepiej prywatnej. ”. Kryzys jeszcze to pogłębi. Ci, którzy teraz kończą studia, zdają sobie sprawę z problemów ze znalezieniem pracy, jakie ich za chwilę spotkają, dlatego myślą: Ślub, dzieci... O nie, to ja się jeszcze wstrzymam” - podsumowuje Heidtman.