Zarówno Ferguson i Abrams piszący dziś w "Europie" o nowym, wykreowanym przez globalizację, populizmie, jak też Alison Wolf zestawiająca społeczne konsekwencje emancypacji kobiet z optymistycznymi hasłami feminizmu, pokazują, że prawicowe i lewicowe ideologie, jedyne jakie znamy, wywodzące się z XIX i XX wieku, pozostały dzisiaj tylko pianą, spod której coraz wyraźniej wyłania się stalowa konstrukcja globalnego kapitalizmu. I wszystkie ustępują pod naporem właściwej, hegemonicznej ideologii globalizacji, jaką jest egoizm.
W interpretacji Fergusona i Abramsa, opartej na wnikliwej i pozbawionej złudzeń obserwacji amerykańskiej czy europejskiej sceny politycznej, populizm jest wygodnym partnerem gier o władzę. Sam jednak zawsze pozostaje jałowy i prędzej czy później ci, którzy wykorzystali go jako symbolicznego wroga lub tymczasowego sojusznika, wypychają populistów na margines. Współczesnej lewicy istnienie populizmu pozwala w nieskończoność walczyć z faszyzmem - i w ten sposób uzasadniać swoje istnienie w świecie bez alternatywy. Dla umiarkowanych konserwatystów populizm może stanowić albo niewygodnego kuzyna - jak w Niemczech Angeli Merkel, albo tymczasowego sojusznika potrzebnego do umocnienia się u władzy - jak w Polsce braci Kaczyńskich. Jednak na zakończenie każdego cyklu politycznego, w którym odegrał jakąś rolę, populizm pozostaje tym, czym był na początku - wygodnym chłopcem do bicia.
Feminizm w ujęciu Alison Wolf okazuje się z kolei bezkonfliktowym, ideologicznym dopełnieniem turbokapitalizmu. Uwalnia kobiety z "więzów rodziny", z "oków macierzyństwa" po to, by skierować je na coraz trudniejszy, wymagający wciąż większych poświęceń rynek pracy. Żłobki organizowane kiedyś przez feministki w siedzibach parlamentów czy korporacji były fajnym symbolem, próbą przeprowadzenia dowodu, że rola matki i rola agresywnej, robiącej szybką karierę polityczki, bizneswoman, urzędniczki czy robotniczki (czemuż by nie stworzyć jeszcze jednego nowego słowa, skoro i tak nie ma to żadnego znaczenia) dadzą się pogodzić. Tymczasem Alison Wolf, podpierając się szeregiem obserwacji i statystyk przypomina, że światem współczesnych kobiet, wyzwolonych głównie w sferze dyskursu, nadal rządzi alternatywa: dziecko albo kariera.