Ciało mężczyzny leżało między dwoma transformatorami, w około 18-metrowej wnęce, jaka utworzyła się w zasypanym chodniku.
Akcja ratownicza trwała 35 godzin. Od początku ratownicy mówili, że szanse na przeżycie zaginionego są minimalne - po wstrząsie sklepienie chodnika zetknęło się niemal z podłożem. Wcześniej znaleziono ciała trzech pozostałych górników, którzy nie zdążyli uciec z walącego się korytarza.
W Rudzie Śląskiej przez tydzień będzie trwała żałoba. Odwołano wszystkie miejskie imprezy rozrywkowe, a władze miasta apelują o to samo do prywatnych organizatorów rozrywki. Flagi na miejskich instytucjach opuszczono do połowy masztu.
Kopalnią węgla kamiennego "Pokój" zatrzęsło wczoraj o godz. 2.08 w nocy. Wstrząs był tak silny, że zawaliło się około 160 metrów podziemnego chodnika. Korytarz zasypały kawałki skał i węgla. Akurat w miejscu wypadku nie wydobywano surowca - było tam jednak około 20 górników. Większość z nich zdołała uciec, ale czterech zostało w zawalonym chodniku.
O 5.30 ratownicy dotarli do zwłok trzech z zaginionych. Leżały około 80 metrów od ściany, gdzie wydobywa się węgiel. Zbigniew Madej, rzecznik Kompanii Węglowej, uważa, że ogromny wstrząs, który spowodował tąpnięcie w korytarzu, miał naturalne przyczyny. Był tak potężny, że odczuli go także górnicy pracujący w innych rejonach kopalni.