Prezydent Karol Nawrocki poinformował w czwartek o skierowaniu wniosku do Senatu o przeprowadzenie referendum ws. polityki klimatycznej UE. Pytanie referendalne miałoby brzmieć: "Czy jest pan/pani za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?".
Akceptacja Senatu
Aby referendum się odbyło, wniosek prezydenta musi zyskać akceptację Senatu. W tym przypadku potrzebna jest bezwzględna większość głosów w obecności co najmniej połowy senatorów. By wynik referendum był wiążący, musi wziąć w nim udział więcej niż połowa uprawnionych do głosowania
Według politologa prof. Antoniego Dudka prezydentowi nie uda się doprowadzić do referendum, ale Karol Nawrocki dobrze sobie z tego zdaje sprawę. Przecież on nie jest na tyle naiwny, żeby nie wiedzieć, że Senat tego nie zatwierdzi - powiedział prof. Antoni Dudek w "Fakcie".
"Jeden z wiodących tematów przyszłej kampanii wyborczej"
Według niego w pomyśle z referendum chodzi o to, "żeby zarówno on, Czarnek, PiS, jak i cała reszta prawicy mogli oskarżać rząd Tuska o niedopuszczanie Polaków do wyrażenia sprzeciwu wobec absurdów unijnej polityki klimatycznej". To jest główny cel tego ruchu, ponieważ jest to jednocześnie jeden z wiodących tematów przyszłej kampanii wyborczej - powiedział prof. Dudek.
Według niego, "to jest po prostu budowanie zaplecza politycznej amunicji, która później będzie wykorzystywana do ostrzeliwania rządu Tuska i Koalicji Obywatelskiej. O to właśnie chodzi w tej sprawie - podkreślił politolog.
"Wejście prezydenta do kampanii wyborczej"
Prof. Dudek podkreślił, że wniosek o referendum to jest "wejście prezydenta do kampanii wyborczej". Kilka tygodni temu wszedł Przemysław Czarnek, a teraz do kampanii PiS - a de facto całej prawicy - wchodzi prezydent Nawrocki - podsumował politolog.