Poligon to duży teren, trudno dostępny dla osób postronnych, i to zarówno od strony lądu, jak i morza. Jest wystarczająco daleko od Rosji i Białorusi, by nie drażnić sąsiadów - tłumaczy informator z MON. Obok jest też zamknięty kawałek Bałtyku, gdzie mogłyby spadać zestrzelone rakiety.
Ludzie w Wicku już się boją. Mówią, że nie chcą u siebie przerażających wyrzutni. Obawiają się, że jeśli np. Iran albo Syria wystrzeli kiedyś pocisk jądrowy w stronę
Ameryki, a tarcza go przechwyci nad Polską, to odłamki zestrzelonego pocisku skażą i zabiją wielu Polaków.
Specjaliści z MON uspokajają jednak, że skażenie z zestrzelonej rakiety lecącej na wysokości 80 km nad ziemią będzie znikome. Ponadto jej ładunek nuklearny nie powinien eksplodować, bo jest
zabezpieczony. Nie może wybuchnąć przed dotarciem do celu.
Jeśli Amerykanie zdecydują się na budowę tarczy antyrakietowej w Polsce, to zgodę będzie musiał na to wydać nasz parlament. USA podejmą decyzję w sierpniu.