Ostatnie wydarzenia na Bliskim Wschodzie i na angielskich lotniskach ponownie uczyniły z politycznego islamu temat najgorętszych dyskusji. Piszący dziś w "Europie" Peter Sloterdijk uważa, że po upadku komunizmu, a wcześniej po zniszczeniu nazistowskiej czy faszystowskiej alternatywy dla liberalizmu i wolnego rynku - to islamski fundamentalizm stał się ostatnią ekspansywną antymodernizacyjną ideologią.
Terroryści samobójcy i ich duchowi mistrzowie precyzyjnie spełniają Nietzscheańską definicję ofiar czystego resentymentu. Nie wyznają własnego pozytywnego projektu - obojętnie, religijnego czy społecznego. Powoduje nimi agresja przeciwko wartościom i stylowi życia, które zatryumfowały w przestrzeni globalnej. Przeraża ich idea nieograniczonej autonomii jednostki, emancypacji kobiet, a także kojarzona z ekonomicznym rozwojem Zachodu sekularyzacja.
Jako ideologia resentymentu islamski fundamentalizm jest uniwersalny. Potrafi zagospodarowywać zachodnie sieroty po komunizmie, może inspirować fundamentalistyczne reakcje w obrębie innych religii - nawet chrześcijaństwa. Jego bojowników ożywia agresja wynikająca z poczucia, że w świecie, który rodzi się wokół nich, nie będą liderami, a jedynie peryferyjnymi pariasami, zmuszonymi do nieustannego "nadążania". Także Polacy znają to uczucie. Jednak w przypadku wyznawców politycznego islamu dystans wobec Zachodu jest większy i przeżywany boleśniej.
Ostatecznie jednak Sloterdijk jest optymistą. Uważa, że radykalny islam, podobnie jak inne bunty przeciw nowoczesności, po okresie krwawych paroksyzmów ulegnie zagładzie. W pewnej mierze jego tekst o islamie jest diagnozą, a w innym wymiarze powinniśmy go czytać autobiograficznie. Sloterdijk, zanim stał się czołowym teoretykiem zachodniego "rozumu cynicznego", był bojownikiem studenckiej rewolty 1968 roku, w jej bardzo radykalnym, niemieckim wydaniu. Sam przeszedł ideową ewolucję - możemy ją nazwać dojrzewaniem - u kresu której nazywa dziś komunizm (także w zachodnim, skrajnie lewicowym wydaniu) najdłuższą drogą od feudalizmu do społeczeństwa konsumpcyjnego. Może dlatego z taką satysfakcją wieszczy nieunikniony finał drogi jeszcze dłuższej - islamskiego fundamentalizmu.