Kiedyś mordował, handlował prochami i kradł miliony. "Kulawy" w sali sądowej jest dziś cieniem czarnej legendy, jednego z największych zbirów w Polsce. Sąd nie może pracować, bo adwokat nie chce bronić gangstera, a sam "Kulawy"... ogłuchł.
Bandyta na leżąco spędził trzy godziny w sali sądowej. Jednak nie udało się przeczytać nawet aktu oskarżenia. Oskarżony, czyli Jan Rutecki, kulejący gangster-inwalida, nie dość że w sądzie spoczywa na szpitalnym łóżku, ma równie chorego obrońcę. Tak bardzo chorego, że bez zwolnienia lekarskiego nie pojawił się na rozprawie.
Gang Ruteckiego to właściwie jego rodzina: żona, brat i syn. Przez lata operował z Kisielic, małego miasteczka w na Mazurach. "Kulawy" ma na sumieniu morderstwa, ale wpadł dwa lata temu na przemycie amfetaminy.
Proces będzie wznowiony 30 września.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl