Wpadł do banku i zagroził obsłudze, że wystrzela wszystkich, jeśli nie dostanie pieniędzy. Gdy tylko jego używana reklamóweczka wypełniła się banknotami, wskoczył na siodełko roweru, dla fasonu zadzwonił dzwonkiem i rzucił się do ucieczki.
50-letni Polak nie docenił jednak austriackiej policji. Myślał pewnie, że - tak jak u nas - mundurowym zabraknie paliwa bądź rozpadnie im się samochód. A tu niespodzianka. Funkcjonariusze szybko go dopadli i zamknęli w areszcie.
Policjanci z miasta Spittal/Drau w południowej Austrii mają teraz twardy orzech do zgryzienia. Muszą wyjaśnić, dlaczego Polak uciekał na rowerze, skoro pod bank podjechał samochodem. Według jednej z hipotez, jednoślad stał pod bankiem bez żadnego łańcucha i dlatego - przy okazji - padł łupem naszego rodaka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|