Od przyszłego roku szkolnego gimnazjaliści będą musieli obowiązkowo przebrnąć przez opasłe tomy "Krzyżaków" i "Potopu" Henryka Sienkiewicza. "To kanon powieści patriotycznej. Każdy młody człowiek powinien wiedzieć, skąd wzięło się powiedzenie <kończ waść, wstydu oszczędź>" - argumentuje w DZIENNIKU Roman Giertych. Nauczyciele jednak zarzucają ministrowi oświaty, że taki model patriotyzmu jest staroświecki. Podobnie jak inne lektury, które proponuje uczniom Giertych, typu "Chłopcy z Placu Broni" Ferenca Molnara czy powieści Alfreda Szklarskiego o przygodach Tomka.

Ale już najbardziej oburza pedagogów, twórców i krytyków to, że z listy szkolnych lektur Giertych wyrzucił Witolda Gombrowicza. Autora "Ferdydurke" i "Transatlantyku", który wyśmiewał prowincjonalizm i fobie Polaków, minister zrzucił do nieobowiązkowych. "Usunięcie jego dzieł z kanonu lektur uważam za ogromne zubożenie uczniów" - mówi DZIENNIKOWI senator i katolicki publicysta Jarosław Gowin. Bo młodzież powinna się uczyć polskości, ale znając jednocześnie wszystkie nasze narodowe wady.

Nad zniknięciem Gombrowicza z listy lektur ubolewa też polonistka i dyrektorka warszawskiego LO im. Stefana Batorego. "<Transatlantyk> uczy alternatywnego spojrzenia na świat. Dystansu do narodu i źle pojętej narodowej dumy, przy czym nie wyśmiewa ojczyzny" - wyjaśnia w DZIENNIKU Joanna Lichocka. Sam minister na temat powodów wyrzucenia Gombrowicza milczy jak grób.

Jest tylko jedna pozycja, którą chwalą wszyscy. Na listę lektur licealnych Giertych wprowadził "Pamięć i tożsamość" Jana Pawła II. "Zachwyt nad papieżem nie powinien polegać tylko na emocjach. To dzieło daje obraz poglądów Karola Wojtyły. Jestem przekonana, że młodzież to zrozumie. To historia, kultura i filozofia napisane przystępnym językiem" - wylicza Lichocka. "Jest klamrą spinającą całą mądrość i doświadczenie Papieża Polaka" - argumentuje w DZIENNIKU swoją decyzję szef MEN.