Okazuje się, że nie są to bzdury wyssane z palca ani domysły! Nie wprost, ale przyznają to nawet polskie służby! "W 2003 roku mieliśmy sygnały o zagrożeniu" - zdradza w rozmowie z DZIENNIKIEM ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji Krzysztof Janik. Szczegółów nie chce ujawnić. Również polskie służby zasłaniają się tajemnicą. Ale cały misterny plan terrorystów opisuje szczegółowo pakistański prezydent Perwez Muszarraf w wydanej właśnie w USA książce "Na linii ognia". Już sama lektura budzi przerażenie...
Al-Kaida chciała uprowadzić sześć samolotów lecących do Londynu. W ciągu zaledwie kilku minut wszystkie miały staranować londyńskie lotnisko Heathrow, zabijając ludzi na terminalach i wysadzając w powietrze zbiorniki z paliwem. Być może jeden z nich zniszczyłby centrum biznesu i największy budynek Londynu - Canary Wharf. Zanim jednak doszłoby do zagłady, terroryści zamierzali urządzić rzeź. Planowali przejąć stery samolotów, po włączeniu się sygnalizacji "zapiąć pasy" tuż przed lądowaniem. W ruch miały pójść stalowe sztućce i szkło ze stłuczonych butelek po alkoholu.
Co się stało, że plan zawiódł? Domniemany mózg megazamachu został w 2003 r. złapany przez pakistańskie służby specjalne. I od 2004 roku ten terrorysta jest więźniem bazy Guantanamo na Kubie. A to prawdziwy diabeł wcielony! 42-letni Chalid Szejk Muhammad brał udział we wszystkich ważnych akcjach Al-Kaidy. Planował oba zamachy na WTC w 1993 roku i 11 września 2001 roku. Oskarżany jest też o zabójstwo amerykańskiego dziennikarza Daniela Pearla, uprowadzonego w 2002 roku w pakistańskim mieście Karaczi.
Czy Polsce przyjdzie zapłacić za wysłanie w 2003 roku żołnierzy do Iraku? Pakistański polityk twierdzi, że nie to zdecydowało o wybraniu Polski jako miejsca, z którego miała rozpocząć się akcja. Bo jeden z samolotów miał zostać porwany z Malty, która nie brała udziału w irackiej kampanii.
Redaktor naczelny magazynu "Skrzydlata Polska" uważa, że zamachowcy najprawdopodobniej myśleli, że polskie lotniska są słabo chronione i nie spełniają standardów międzynarodowych. Polska bowiem nie była w 2003 r. członkiem UE. Najgorsze jest to, że terroryści mieliby rację. Jeden z dziennikarzy, w ramach prowokacji, bez trudu przeskoczył przez płot na Okęciu. Przez nikogo nieniepokojony, porozklejał naklejki swej gazety na samolotach. Było to w grudniu 2003 roku.