Jadwiga Staniszkis zawsze umiała nazwać to, co jeszcze nienazwane, co dopiero zaczyna wyłaniać się z chaosu naszych spostrzeżeń, intuicji, emocji. W dzisiejszej "Europie" pani profesor nadaje imię naszej dwuznacznej fascynacji sprawnością Jarosława Kaczyńskiego. Dwuznacznej, gdyż chyba u wszystkich uważnych obserwatorów tego, co dzieje się w polskiej polityce od paru miesięcy, ta fascynacja umiejętnością, z jaką Kaczyński ustawia i przestawia polityczne klocki, reaguje na ataki - zdawałoby się raz na zawsze go niszczące - poprzez nagłe i równie demolujące przeciwnika kontrofensywy, idzie w parze z zaniepokojeniem, z brakiem pewności, czy ten polityczny lider zachował jeszcze zdolność do myślenia strategicznego. Nie jesteśmy już pewni, czy za kolejne efektowne "zdobycia władzy" Jarosław Kaczyński nie zapłacił ceny najwyższej, jaką jest utrata zdolności do jej efektywnego sprawowania.
Jadwiga Staniszkis analizuje gry parlamentarne, które doprowadziły do uchwalenia wygodnej dla PiS ordynacji w wyborach samorządowych. Zastanawia się nad niekonsekwentnym merytorycznie - choć zawsze funkcjonalnym politycznie - sposobem, w jaki liderzy Prawa i Sprawiedliwości odwołują się do lustracji czy historycznych rozliczeń. I nazywa Kaczyńskiego oraz jego najbardziej zaufanych ludzi "didżejami procedury".
Staniszkis nie jest jakąś skrofuliczną, tępą konserwatystką. Przeciwnie, nowoczesność zawsze ją fascynowała. Zatem w jej ustach to określenie brzmi dwuznacznie. Bo nawet ona nie potrafi rozstrzygnąć, czy proceduralna sprawność ludzi PiS nie stała się już sztuką dla sztuki. A ponieważ Staniszkis ani nie jest propagandystką PiS, ani też nie zajmuje się obroną demokracji przed "kaczyzmem", zamiast mnożenia potępień lub usprawiedliwień zestawia jedno ze swoich zimnych równań. Pisze: "Doceniam i śledzę sukcesy PiS tam, gdzie się pojawiają (walka z korupcją, rozmontowywanie molocha WSI). Dziwię się powolności w zdejmowaniu gorsetu biurokracji z gospodarki. Uważam równocześnie, że PiS niszczy państwo, klonując większość poprzez manipulowanie ordynacją wyborczą".
To takie jej ćwiczenia z obiektywizmu. W dzisiejszej roznamiętnionej Polsce Jadwiga Staniszkis jest w nich prawie monopolistką.