Seria feralnych zdarzeń zaczęła się dwa lata temu. To właśnie wtedy jej 7-letnia córeczka Agnieszka wracała gimbusem ze szkoły. Wysiadła, jak co dzień, na drodze prowadzącej do domu. Ktoś jednak tak pechowo zatrzasnął za nią drzwi, że przytrzasnął sznurki od plecaczka. Autobus ruszył i małą wciągnęło pod koła.
We wrześniu tego roku kolejna z córek - 17-letnia Joanna - przeżyła zawód miłosny. Młoda, wrażliwa dziewczyna nie mogła się pogodzić z tym, że rzucił ją chłopak. Gdy zobaczyła swego ukochanego w objęciach innej, coś w niej pękło. Wróciła do domu i podebrała babci leki na nadcinienie. Zjadła całe opakowanie, ponad 30 tabletek. Po kilku godzinach obudziła matkę i prosiła o pomoc. Niestety, było już za późno.
Pod koniec października, gdy po dniu pracy wróciła skonana do domu, wściekły i pijany mąż oskarżył ją o zdradę! Złapał wielki nóż i wbił kobiecie w brzuch. Na szczęście, w porę zjawili się sądzieli i zdołano ją odratować. Ale mąż, niedoszły zabójca, wiele lat spędzi za kratami.
"Teraz została mi tylko moja córcia Karolcia. Jak i ją mi Bóg odbierze, to nie wiem co pocznę. Chyba skończę ze sobą" - mówi drżącym głosem Wiesława Kamela. Mimo okrutnych doświadczeń, kobieta nie straciła jednak wiary w Boga i jest przekonana, że jej cierpienia mają sens. Dlatego modli się codziennie i prosi Stwórcę o zlitowanie. Wierzy, że pasmo nieszczęść wreszcie się skończy.