Sąd Rodzinny w Gdańsku uznał, że dla dobra śledztwa lepiej, by gimnazjaliści zostali w schronisku. Adwokatom nie udało się przekonać sędziego, że okrutni koledzy z klasy to niewinni chłopcy, których żarty nie miały nic wspólnego z samobójstwem dziewczyny. Posunęli się nawet do tego, że chcieli podważyć policyjne informacje i przekonać sąd, że podejrzani tylko udawali gwałt.
Obrońcy chcą, by sąd wypuścił zwyrodnialców przynajmniej na święta do domu. Nie wiadomo, kiedy będzie decyzja w sprawie tego wniosku. Jednocześnie przed sądem trwa wyjaśnianie sprawy. Zeznają koledzy dziewczynki, a kolejnych czekają przesłuchania w styczniu.
Afera wybuchła w październiku. Pięciu uczniów gdańskiego gimnazjum nr 2, gdy nauczycielka wyszła z klasy, udawało, że gwałci swoją koleżankę. Dziewczyna przeżyła takie załamanie, że gdy wróciła do domu, powiesiła się na skakance.