Mógł mieć około 40 lat, na imię Roman. Był wałęsającym się po Rzymie kloszardem. Jest drugą polską ofiarą zimna w stolicy Włoch w ciągu zaledwie kilku dni. Jego ciało znaleziono w pobliżu stacji kolejowej.
Choć włoska policja jeszcze nie zidentyfikowała zmarłego mężczyzny, to osoby, które go znały, nie mają wątpliwości: to był Polak. Zamarzł przy stacji Trastevere. Nie miał przy sobie żadnych dokumentów.
Tydzień temu, na schodach rzymskiego kościoła, zmarł z zimna były nauczyciel ze Śląska, 60-letni "Zibi". Choć umierał w centrum miasta, nikt z przechodniów nie zainteresował się jego losem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|