9. Flotylla Obrony Wybrzeża wczoraj przestała istnieć. To dla Helu magiczna data. Już nie będzie kojarzyć się tylko z wojskową twierdzą. Teraz ma ambicje stać się Saint-Tropez polskiego Wybrzeża - pisze DZIENNIK.
Dziewicze plaże, unikalne wydmy i lasy, urocze domki rybackie, militarne pozostałości po II wojnie światowej. To niewątpliwe atuty Helu. Od tego, czy te skarby
zostaną właściwie wykorzystane, zależy przyszłość tej miejscowości: albo będzie jednym z wielu przeciętnych nadmorskich miasteczek, albo stanie się prawdziwą perłą Wybrzeża.
Funkcjonująca tutaj przez 41 lat 9. Flotylla Obrony Wybrzeża trzymała pod swoimi skrzydłami najpiękniejsze tereny Półwyspu Helskiego. Wczoraj została rozformowana. To oznacza, że wojsko pozbędzie się większości zajmowanych przez siebie hektarów. Choć armia nadal będzie miała w Helu niewielką bazę, bo działać tu będą komenda garnizonu i port, to planuje oddać tak łakome kąski jak sam cypel półwyspu czy część portu. Jak zostaną wykorzystane? "Wszystko w rękach władz miasta" - nie ma wątpliwości Barbara Ptak-Formela, szefowa agencji turystycznej Hel. "Mam nadzieję, że nie zmarnują szansy, jaką dostali" - dodaje.
Kiedy kilka miesięcy temu pojawiły się pierwsze plany restrukturyzacji Marynarki Wojennej, włodarze Helu poczuli się, jakby wygrali los na loterii. "Sezon turystyczny będzie trwał cały rok. Staniemy się polskim Miami" - burmistrz Mirosław Wądołowski nie ograniczał się w marzeniach. Teraz furtka została otwarta. To nie oznacza jednak, że inwestorzy już ruszyli szturmem na Hel. "Najpierw gospodarze terenu muszą postarać się, aby stał się on atrakcyjny dla inwestorów" - tłumaczy Mariola Krakowiak z gdyńskiej firmy deweloperskiej Allcon. "Tereny po wojsku trzeba oczyścić, przygotować. Wiele zależy od miejskich architektów. Jeśli zgodzą się na budowę ogromnych betonowych hoteli, cały urok Helu pryśnie" - tłumaczy.
Funkcjonująca tutaj przez 41 lat 9. Flotylla Obrony Wybrzeża trzymała pod swoimi skrzydłami najpiękniejsze tereny Półwyspu Helskiego. Wczoraj została rozformowana. To oznacza, że wojsko pozbędzie się większości zajmowanych przez siebie hektarów. Choć armia nadal będzie miała w Helu niewielką bazę, bo działać tu będą komenda garnizonu i port, to planuje oddać tak łakome kąski jak sam cypel półwyspu czy część portu. Jak zostaną wykorzystane? "Wszystko w rękach władz miasta" - nie ma wątpliwości Barbara Ptak-Formela, szefowa agencji turystycznej Hel. "Mam nadzieję, że nie zmarnują szansy, jaką dostali" - dodaje.
Kiedy kilka miesięcy temu pojawiły się pierwsze plany restrukturyzacji Marynarki Wojennej, włodarze Helu poczuli się, jakby wygrali los na loterii. "Sezon turystyczny będzie trwał cały rok. Staniemy się polskim Miami" - burmistrz Mirosław Wądołowski nie ograniczał się w marzeniach. Teraz furtka została otwarta. To nie oznacza jednak, że inwestorzy już ruszyli szturmem na Hel. "Najpierw gospodarze terenu muszą postarać się, aby stał się on atrakcyjny dla inwestorów" - tłumaczy Mariola Krakowiak z gdyńskiej firmy deweloperskiej Allcon. "Tereny po wojsku trzeba oczyścić, przygotować. Wiele zależy od miejskich architektów. Jeśli zgodzą się na budowę ogromnych betonowych hoteli, cały urok Helu pryśnie" - tłumaczy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|