Do tej pory te elitarne jednostki miały różnych dowódców i działały niezależnie od siebie. Komandosi z GROM-u podlegali ministrowi obrony, FORMOZA - marynarce wojennej, a 1. Pułk Specjalny w Lublińcu - Sztabowi Generalnemu.Teoretycznie mogło być tak, że zaatakują jeden obiekt, wzajemnie o sobie nie wiedząc. Powołanie Dowództwa Wojsk Specjalnych ma temu zapobiec.

Szefem nowej struktury został generał dywizji Edward Gruszka, komandos z krwi i kości. Sztab mieści się w Bydgoszczy a od dziś pracuje tam 34 oficerów i żołnierzy oraz kilku pracowników cywilnych.

To tu będą powstawać najtajniejsze plany, gdzie wysłać komandosów i jak mają atakować, a nawet szkolić się. Dowództwo Operacji Specjalnych podlega bezpośrednio Szefowi Sztabu Generalnego, który jest jednocześnie naczelnym wodzem na wypadek wojny.

Dla żołnierzy sił specjalnych ważne jest, żeby kupować broń i amunicję wspólnie. Dzięki temu ma być taniej. Łatwiej będzie też z kasy MON zdobyć więcej pieniędzy na szkolenie komandosów. Nieoficjalnie wiadomo, że tylko budżet GROM będzie w tym roku wynosił 160 milionów złotych, czyli dwa razy więcej niż w zeszłym.

"Jednostki specjalne będą miały większe środki i większy autorytet w sprawach budżetowych" - powiedział minister obrony narodowej Sikorski.

Dodał też, że liczba komandosów będzie systematycznie rosła. W ciągu kilku lat w polskiej armii będzie około dwóch tysięcy żołnierzy jednostek specjalnych.

Komandosi z GROM, 1 Pułku Specjalnego i Formozy należącej do Marynarki Wojennej, są zawodowcami. To najlepiej przygotowani ludzie do rzemiosła wojennego w całej armii. Będą ich wspierać żołnierze Centralnej Grupy Działań Psychologicznych oraz specjalnie wyszkoleni ratownicy. Zadaniem tych ostatnich jest udzielenie pomocy i ewakuowanie z terenów zagrożonych rannych komandosów i przetransportowanie ich w bezpieczne miejsca.

Szkolenie komandosów trwa latami i jest piekielnie ciężkie i trudne. Do tych formacji trafiają tylko i wyłącznie ludzie, którzy są zawodowymi żołnierzami. Muszą przejść morderczą selekcję w górach, na morzu i mieć kilka opanowanych do perfekcji specjalizacji takich, jak np. medyk, strzelec wyborowy czy saper.