Główną bronią w rękach komandosów GROM są pistolety maszynowe niemieckiej firmy H&K. Używa się ich podczas szturmu, są doskonałe do walki w budynkach ze względu na małe rozmiary i to, że pociski z nich nie rykoszetują tak jak te z kałasznikowa.
Pistolety maszynowe wyposażone mogą być w różne rodzaje celowników, mają latarki i tłumiki. Mało tego, używane są nawet przez płetwonurków. Żołnierze GROM zakochani są też w amerykańskich karabinkach M4.
Dodatkową bronią, którą komandosi mają zawsze ze sobą, tak na wszelki wypadek, są pistolety. USP, Glock, Browning High Power, CZ 85, SIG-Sauer P228 i rewolwery Smith & Wesson kal. 38 cala, Desert Eagle... Każdy nosi to, co mu najlepiej leży w ręku.
Prawdziwie ciężką artylerią dysponują strzelcy wyborowi. Karabinkowi CheyTac M-200-C nie oprze się żaden samochód czy transporter. Pociski bez problemów dziurawią ściany, tak że wróg chowający się za nimi nie ma żadnych szans. Można nim również oślepić czołg, strzelając w noktowizor. Podobnie działa PGM Hecate II.
Każdy snajper ma karabin tylko i wyłącznie dla siebie. Jest niejako "uszyty" pod niego. Dostosowany do budowy żołnierza, długości rąk, wagi, wzrostu...
To jednak nie wszystko. Komandosów z opresji może uratować granatnik przeciwpancerny Carl Gustaw, polskiej produkcji Pallad, amerykańskie M 203, radzieckie RPG. GROM jako jedna z pierwszych jednostek w Polsce stała się użytkownikiem przeciwpancernych pocisków kierowanych SPIKE.