2,5 promila alkoholu we krwi. Tyle miała dyżurna pielęgniarka z jednego z warszawskich szpitali. Na szczęście nie zdążyła skrzywdzić żadnego pacjenta. Ze szpitala wyprowadzili ją policjanci.
To był anonimowy telefon do komisariatu. Ktoś zawiadomił policję, że pielęgniarka na dyżurze zachowuje się jakby była pijana. Mundurowi natychmiast pojechali do szpitala i rzeczywiście zastali tam chwiejącą się na nogach kobietę.
Pielęgniarka wciąż trzeźwieje. I na razie pewnie nie zdaje sobie sprawy z tego, że mogła kogoś zabić. Była tak pijana, że nie podłączyła zaleconych przez lekarzy kroplówek, nie podała też chorym lekarstw.
50-letnią Jolantę Z. czeka najpierw przesłuchanie. Potem prokuratura najprawdopodobniej postawi jej zarzuty narażenia zdrowia i życia pacjentów oraz pracy po pijanemu. Pielęgniarce grożą trzy lata więzienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl