Blokada tylko statków płynących z Iranu
Jak podał Reuters, załogi statków w regionie otrzymały komunikat zgodny z wcześniejszą zapowiedzią sił USA o blokadzie. Przekazano ostrzeżenie, że "statki wchodzące na zablokowany obszar lub opuszczające go bez zezwolenia podlegają przechwyceniu, zawróceniu i zajęciu". Dotyczy to jednostek pod jakąkolwiek banderą, które wypływają lub wpływają do irańskich portów, terminali naftowych lub obszarów przybrzeżnych na całym wybrzeżu Iranu.
W komunikacie wskazano, że dostawy materiałów humanitarnych, w tym żywności i leków, będą dozwolone po przeprowadzeniu inspekcji. Blokada nie ma dotyczyć statków wypływających z innych państw niż Iran.
Trump robi blokadę blokady
Blokadę cieśniny Ormuz zapowiedział w niedzielę prezydent USA Donald Trump w reakcji na fiasko negocjacji z Iranem. Przedstawił ją jako sposób nacisku na władze w Teheranie i pozbawienie ich dochodów ze sprzedaży ropy, choć dotąd administracja USA zezwalała na eksport irańskiej ropy, by ograniczać wzrost jej cen na światowym rynku.
Prezydent deklarował, że siły USA będą blokować cały ruch przez cieśninę na zasadzie "wszystko albo nic". Trump zapowiadał też ściganie i przechwytywanie statków uiszczających opłaty na rzecz Iranu za możliwość przepłynięcia przez cieśninę. W praktyce blokada może oznaczać przedłużenie paraliżu ruchu przez Ormuz, ponieważ Iran pozwalał dotąd przepływać przez cieśninę jedynie wybranym jednostkom.
Zasada "wszystko albo nic"
Prezydent USA powiedział w wywiadzie dla Fox News, że blokada ma uniemożliwić Iranowi przepuszczanie przyjaznych statków i pobieranie opłat. Przewidywał, że "to zajmie trochę czasu", lecz jednocześnie oceniał, że działania zakończą się powodzeniem.
– Nadejdzie moment, kiedy będziemy mieli zasadę "wszyscy wchodzą i wychodzą". To nie będzie częściowe rozwiązanie ani preferowanie przyjaciół czy sojuszników – będzie obowiązywać zasada "wszystko albo nic". I stanie się to wkrótce – zadeklarował. Trump przyznał jednocześnie, że ceny ropy naftowej mogą utrzymać się na wysokim poziomie, a nawet wzrosnąć do czasu listopadowych wyborów w USA.
W reakcji na zapowiedź blokady ceny ropy ponownie przekroczyły poziom 100 dolarów za baryłkę, odnotowując około 7-procentowy wzrost.