Mam pytanie, proszę trupa: wciąż się męczyć czy w grób upaść? - taką łamigłówką więźniowie wrocławskiego Zakładu Karnego nr 1 przywitali prof. Jana Miodka. Wybitny językoznawca miał tylko wygłosić wykład, ale poznał podstawy grypsery i "Hamleta" w gwarze więziennej - pisze DZIENNIK.
Zanim jednak więźniowie zaprezentowali w grypserze bodaj najsłynniejsze pytanie w dziejach światowej literatury, przeczytali profesorowi bajkę o Krasnej Kaniole,
Zgredce Korniszonce, Skowyrze Multirecydywie i dzielnym gajowym Marusze. Czyli o Czerwonym Kapturku, Babci, Wilku i dzielnym leśniczym, który babcię z wnuczką z brzucha podstępnego zwierza
wydobył.
"Grypsera to pojęcie naukowe określające tajny język, którym posługują się więźniowie" - wyjaśnia prof. Miodek. "Słowa z języka potocznego zrozumiałe dla wszystkich są zastępowane odpowiednikami, które są czytelne tylko dla grupy" - tłumaczy językoznawca, dyrektor Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego oraz członek Komitetu Językoznawstwa Polskiej Akademii Nauk i Rady Języka Polskiego. Profesor wyjaśnia, że grypsera, podobnie jak inne języki, nie pozostaje obojętna na wpływy innych nacji.
"Oczywiście, sporo w niej zwrotów rodzimych, ale grypsera nie stroni też od rusycyzmów, germanizmów czy też zapożyczeń z języka angielskiego. To żywy język, który zmienia się, ewoluuje, nadążając za rzeczywistością. Na przykład słowo "ziomek" wydaje się być żywcem zaczerpnięte ze współczesnej gwary młodzieżowej" - wyjaśnia profesor.
"Grypsera to pojęcie naukowe określające tajny język, którym posługują się więźniowie" - wyjaśnia prof. Miodek. "Słowa z języka potocznego zrozumiałe dla wszystkich są zastępowane odpowiednikami, które są czytelne tylko dla grupy" - tłumaczy językoznawca, dyrektor Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego oraz członek Komitetu Językoznawstwa Polskiej Akademii Nauk i Rady Języka Polskiego. Profesor wyjaśnia, że grypsera, podobnie jak inne języki, nie pozostaje obojętna na wpływy innych nacji.
"Oczywiście, sporo w niej zwrotów rodzimych, ale grypsera nie stroni też od rusycyzmów, germanizmów czy też zapożyczeń z języka angielskiego. To żywy język, który zmienia się, ewoluuje, nadążając za rzeczywistością. Na przykład słowo "ziomek" wydaje się być żywcem zaczerpnięte ze współczesnej gwary młodzieżowej" - wyjaśnia profesor.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz