"Boże spraw, by moja córeczka obudziła się. By żyła, uśmiechała się i była taka jak dawniej" - tak modli się o 16-letnią Justynę, która skoczyła z piątego piętra, jej mama Liliana.
Kobieta nie może spać ani jeść. Gdy siedzi na kanapie, w dłoniach aż ściska różaniec. "Kiedyś miałam pragnienia, ale teraz już wiem, że mam tylko
jedno. By moja ukochana córeczka, Justynka, żyła..." - szepcze pani Liliana.
Nie widziała swojej córki od dnia, w którym usłyszała tę straszną wiadomość: Justyna wraz z serdeczną przyjaciółką, również szesnastoletnią Magdą, by się zabić, skoczyły z wysokości 15 metrów na beton. Zrobiły to, bo czuły się odtrącone przez sympatie - Magda przez Grzegorza, Justyna przez jego kuzyna Tytusa. Obydwie napisały do nich pożegnalne listy i skoczyły, trzymając się za ręce.
Przeżyły. Justyna leży w szpitalu, oddycha za nią respirator, lekarze robią, co potrafią, by podtrzymać ją przy życiu. A jej mama prosi Boga tylko o jedno - o życie dla córki. Pani Liliana dwa ostatnie dni przeżyła tylko dzięki wsparciu znajomych ze szpitala i tabletkach uspokajających, kursując między domem, szpitalem a kościołem. "Gorąco modlę się za córkę i za Magdę. Błagam Boga o życie i zdrowie dla nich. Nigdy w życiu o nic go nie prosiłam - niech teraz mi pomoże" - wypłakuje pod nosem, rozpaczając, matka umierającego dziecka.
Nie widziała swojej córki od dnia, w którym usłyszała tę straszną wiadomość: Justyna wraz z serdeczną przyjaciółką, również szesnastoletnią Magdą, by się zabić, skoczyły z wysokości 15 metrów na beton. Zrobiły to, bo czuły się odtrącone przez sympatie - Magda przez Grzegorza, Justyna przez jego kuzyna Tytusa. Obydwie napisały do nich pożegnalne listy i skoczyły, trzymając się za ręce.
Przeżyły. Justyna leży w szpitalu, oddycha za nią respirator, lekarze robią, co potrafią, by podtrzymać ją przy życiu. A jej mama prosi Boga tylko o jedno - o życie dla córki. Pani Liliana dwa ostatnie dni przeżyła tylko dzięki wsparciu znajomych ze szpitala i tabletkach uspokajających, kursując między domem, szpitalem a kościołem. "Gorąco modlę się za córkę i za Magdę. Błagam Boga o życie i zdrowie dla nich. Nigdy w życiu o nic go nie prosiłam - niech teraz mi pomoże" - wypłakuje pod nosem, rozpaczając, matka umierającego dziecka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz