Krakowscy piekarze walczą o przyznanie obwarzankowi certyfikatu unijnego. Mają mocny argument: pod Wawelem te smakołyki wypiekano już w XIV wieku - pisze DZIENNIK.
Być w Krakowie i nie zjeść obwarzanka to jak przejść zakopiańskie Krupówki i nie skusić się na oscypka. Budki z tym przysmakiem kuszą już przy dworcu kolejowym,
a kupujący dzielą się na tych, co jedzą obwarzanki obsypane solą, na tych, co sezamem, i tych, co tylko z makiem.
Krakowscy piekarze już raz, zaraz po wejściu Polski do Unii, chcieli uzyskać certyfikat dla swojego specjału. Nie udało się, bo jedna z firm próbowała zarezerwować w urzędzie patentowym prawo do nazwy: obwarzanek krakowski, tylko dla siebie. "Odbyliśmy potem męską rozmowę i już teraz nazwy mogą używać wszyscy piekarze" - cieszy się Kazimierz Czekaj, piekarz i zarazem radny małopolskiego sejmiku wojewódzkiego. Zgoda zaowocowała wnioskiem o rejestrację przesłanym do Ministerstwa Rolnictwa. Teraz trzeba poczekać, aż resort prześle go do Brukseli.
Krakusi są dobrej myśli, wiedzą, że łatwo udowodnią kilkusetletnią tradycję wypieku obwarzanka pod Wawelem. Pomoże w tym praca Marcina Gadochy, naukowca z krakowskiej Akademii Pedagogicznej. "W archiwach natrafiłem na rachunki z dworu królowej Jadwigi i Władysława Jagiełły. W datowanym na 2 marca 1394 roku dokumencie napisano: dla królowej pani pro circulis obrzanky" - z entuzjazmem mówi Gadocha. Innym dokumentem jest wydany w 26 maja 1496 roku przywilej króla Jana Olbrachta dla miejscowych piekarzy, dający im prawo wypieku i sprzedaży circinellos lub spira, jak nazywano wtedy obwarzanki.
Krakowscy piekarze już raz, zaraz po wejściu Polski do Unii, chcieli uzyskać certyfikat dla swojego specjału. Nie udało się, bo jedna z firm próbowała zarezerwować w urzędzie patentowym prawo do nazwy: obwarzanek krakowski, tylko dla siebie. "Odbyliśmy potem męską rozmowę i już teraz nazwy mogą używać wszyscy piekarze" - cieszy się Kazimierz Czekaj, piekarz i zarazem radny małopolskiego sejmiku wojewódzkiego. Zgoda zaowocowała wnioskiem o rejestrację przesłanym do Ministerstwa Rolnictwa. Teraz trzeba poczekać, aż resort prześle go do Brukseli.
Krakusi są dobrej myśli, wiedzą, że łatwo udowodnią kilkusetletnią tradycję wypieku obwarzanka pod Wawelem. Pomoże w tym praca Marcina Gadochy, naukowca z krakowskiej Akademii Pedagogicznej. "W archiwach natrafiłem na rachunki z dworu królowej Jadwigi i Władysława Jagiełły. W datowanym na 2 marca 1394 roku dokumencie napisano: dla królowej pani pro circulis obrzanky" - z entuzjazmem mówi Gadocha. Innym dokumentem jest wydany w 26 maja 1496 roku przywilej króla Jana Olbrachta dla miejscowych piekarzy, dający im prawo wypieku i sprzedaży circinellos lub spira, jak nazywano wtedy obwarzanki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|