Ponad 50-letnia kobieta skoczyła z mostu Grota-Roweckiego w Warszawie. Nie miała szans na przeżycie. Nurkom nie udało się dziś odnaleźć ciała desperatki. Policja wciąż ustala, dlaczego kobieta rzuciła się do wody i czy rzeczywiście było to samobójstwo.
"Tak, mogę potwierdzić, że doszło do tej tragedii" - mówi dziennikowi.pl Dorota Tietz z zespołu prasowego komendy stołecznej. Ale nie chce mówić nic więcej.
Grażyna Sz. jechała samochodem razem z mężem. Ale bardzo wolno, bo był korek. Nagle, na moście, wyskoczyła z auta, a potem rzuciła się do wody.
"Bezskutecznie szukaliśmy ciała kilka godzin. Przerwaliśmy akcję" - mówi Paweł Brzeziński z warszawskiego komisariatu rzecznego. Dodaje, że kobieta nie miała szans na przeżycie, bo woda w Wiśle jest lodowata.
Dlaczego skoczyła z mostu? Mąż samobójczyni powiedział policjantom, że kobieta miała depresję. A rzuciła się do wody po kłótni z nim.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|