Dziennik Gazeta Prawana logo

"Ordynator zhańbił zawód lekarza"

12 października 2007, 15:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Głośna sprawa zatrzymania i oskarżenia o zabójstwo kardiochirurga z Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA od strony moralnej czy etycznej jest jasna jak słońce. Zbyt jednoznaczne są relacje znających ją osób i zgromadzone dowody, by można było mieć jakiekolwiek wątpliwości, że jest to pomyłka śledczych - pisze w DZIENNIKU filozof Jacek Hołówka.

Samo sformułowane przez prokuratora oskarżenie może się okazać nieprecyzyjne w jakichś szczegółach, ale zasadnicza wina ordynatora nie budzi wątpliwości.

Trzeba jasno powiedzieć, że jest to człowiek, który zachował się w sposób skrajnie niegodny, człowiek, który sprzeniewierzył się wszystkim etycznym wymaganiom stawianym lekarzom, człowiek, który zhańbił swój zawód i potwornie skrzywdził swoich pacjentów. Jeżeli ostatecznie potwierdzi się zarzut, że jednemu z nich odebrał życie, to wówczas będzie sądzony za morderstwo. To naprawdę wyjątkowo skrajny przypadek i dlatego dość łatwo o jednostkową ocenę.

Pojawia się natomiast pytanie, jaka powinna być interpretacja tego zdarzenia w kontekście całej dużej grupy zawodowej, jaką są lekarze. Ta sytuacja ogromnie poruszy opinię publiczną, a co za tym idzie - na pewno pomoże w kształtowaniu się etosu zawodu lekarskiego.

Cóż, trzeba powiedzieć, że w tej chwili środowisko lekarskie ma znacznie obniżone standardy wymagań moralnych wobec swoich własnych kolegów-lekarzy. Informacja, że któryś z medyków "bierze" zazwyczaj nie wywołuje u jego kolegów po fachu powszechnego oburzenia, a tylko coś w rodzaju utyskiwania na ogólny upadek obyczajów. Podobny ton widać nawet w wypowiedziach ministra zdrowia Zbigniewa Religi, który, komentując całą sytuację w szpitalu MSWiA, powiedział usprawiedliwiająco, że przecież świnie i kanalie mogą znaleźć się w każdym środowisku, także wśród lekarzy.

Owszem, logicznie rzecz biorąc, minister Religa ma całkowitą rację, faktem jest jednak różnica między poziomem akceptacji dla korupcji w środowisku lekarskim i innych grupach zawodowych. Miejmy nadzieję, że ujawnianie czynów osób takich jak ordynator G. otworzy wreszcie polskim lekarzom oczy na ich własne błędy. Może pod pręgierzem opinii publicznej i czujnym okiem śledczych i prokuratorów lekarze wreszcie zaczną dbać o przestrzeganie starych etycznych zasad swego zawodu i moralną czystość środowiska medycznego.

Jeśli więc można w ogóle powiedzieć, że tak zbrodnicza sprawa jest w stanie przynieść jakikolwiek pożytek, to miejmy nadzieję, że wynikającą z niej społeczną korzyścią będzie właśnie stopniowa naprawa obyczajów środowiska lekarskiego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj