28 sekund - tyle potrzebuje ekipa strażaków, aby nawet w środku nocy wyruszyć samochodem do akcji. "28 sekund" to również tytuł pierwszej polskiej serii programów telewizyjnych o pracy straży pożarnej. Czy ratownicy w czerwonych kombinezonach zdobędą sympatię widzów?
Nowy serial dokumentalny, nazywany też serią reality, to wiosenna propozycja kanału TVN Turbo. Premierowy odcinek zobaczymy 27 lutego. Będzie to pierwsza polska produkcja telewizyjna, w której kamera przez całą dobę towarzyszy strażackim ekipom, rejestrując wszystkie ich akcje - pisze DZIENNIK.
"Męska telewizja, męski zawód, męska jazda. Chcemy pokazać widzom kulisy tej pracy" - tłumaczy Maciej Maciejewski, szef stacji. Dlaczego wybrano akurat strażaków? "Bo to zawód cieszący się ogromnym zaufaniem społecznym. Ich praca nie polega już tylko na gaszeniu ognia. To ratownicy, którzy interweniują w najróżniejszych sytuacjach" - przyznaje Maciejewski.
W pierwszym odcinku zobaczymy więc, jak ekipa wyposażona w specjalistyczny sprzęt wyciąga karetkę, która ugrzęzła w błocie, i ratuje ludzi uwięzionych w windzie. Zaletą programu będzie nieprzewidywalność sytuacji, do których strażacy są wysyłani. "Do tego dochodzi niesamowite tempo, oni muszą działać błyskawicznie. Trudno za nimi nadążyć. Dlatego jeden operator naszej kamery na stałe dyżuruje w straży, a drugi jest pod telefonem 24 godziny na dobę" - dodaje Marcin Kwiatkowski, producent "28 minut".
Czy nowy program wykreuje nowego bohatera: dzielnego strażaka? "Społecznych symboli nie da się wyprodukować z dnia na dzień. Ale taki program może w tym pomóc. Jedno jest pewne: czerpiemy z amerykańskich wzorców, gdzie kult strażaka ratownika jest bardzo widoczny" - przyznaje prof. Ireneusz Krzemiński, socjolog w rozmowie z DZIENNIKIEM.
Kulisy strażackich akcji widzowie mogli już poznać w serialu dokumentalno-fabularnym "Sekcja 998" w TVP 2. Ale były to tylko rekonstrukcje wydarzeń. W TVN-owskim
"28 sekund" wszystko będziemy obserwować na gorąco, więc nie będzie tu miejsca na aktorskie popisy, za to będzie samo życie.