Hipoteza nagłego wycofania wojsk przez USA z baz w krajach europejskich, które "zawiodły", jeśli chodzi o poparcie w wojnie z Iranem, "przyprawia o dreszcz" – ocenia "Le Figaro".
Bazy USA w Europie "niezbędne"
Dziennik przypomina, że USA są obecne w 14 krajach europejskich, a niektóre bazy, np. Ramstein w Niemczech, są niezbędne do prowadzenia operacji na Bliskim Wschodzie i w Afryce. "Le Figaro" zauważa, poza kosztem finansowym zamknięcia baz, że żołnierze stacjonujący obecnie w Europie nie mają baz w USA, do których mogliby wrócić.
Dziennik podaje, powołując się na źródło wojskowe w Sojuszu Północnoatlantyckim, że amerykańscy oficerowie w NATO "nie sygnalizują chęci odejścia". Źródło to podkreśla, że w różnych strukturach dowódczych NATO Amerykanie zajmują około 1000 stanowisk.
Europa musi być gotowa na najgorsze
Jak powiedziała dziennikowi ekspertka Amelie Zima z Francuskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych (IFRI), USA "niczego nie zyskają, niszcząc NATO". Jednak – zdaniem "Le Figaro" – "Europejczycy powinni przygotować się na irracjonalność decyzji Donalda Trumpa".
"Nawet jeśli armia amerykańska nie opuści Europy, mogłaby się od niej odwrócić i jej ochrona nie jest już zagwarantowana" – ostrzega dziennik. Tymczasem – jak zauważa – Europa jest w znacznym stopniu zależna od Stanów Zjednoczonych, np. w zakresie informacji wywiadowczych i transportu logistycznego. Jeden z przedstawicieli krajów bałtyckich powiedział gazecie, że nawet gdyby wydatki na obronę sięgnęły 10-15 proc. PKB, to jego kraj nie byłby w stanie bronić się przed Rosją bez wsparcia Stanów Zjednoczonych.
Ryzyko ataku ze strony Rosji
Rosja "dąży do testowania spójności i solidności" NATO, a europejskie służby wywiadowcze "obawiają się, że przejdzie do czynów, jeśli zobaczy słabość" – podkreśla "Le Figaro".