Viktor Orbán oficjalnie nie ma prawie żadnych oszczędności. Z najnowszego oświadczenia majątkowego wynika, że mimo iż od połowy 2024 r. Viktor Orban jako premier i poseł uzyskiwał miesięczny dochód brutto w wysokości 6,5 mln forintów (ok. 67 tys. zł), nie odłożył ani grosza. W dodatku z 10 milionów forintów (103 tys. zł), które pod koniec ubiegłego roku on i jego żona mieli na wspólnym koncie bankowym, pozostało jedynie 5,7 miliona (59 tys. zł).
Imperia warte miliardy
Orban nie ma również żadnych innych oszczędności - obligacji, walut obcych ani polis ubezpieczeniowych. Nie wykazał też żadnych znaczących aktywów jak samochody. Orban zadeklarował jedynie dwie nieruchomości: dom położony obok stadionu Felcsút i budynek z XII wieku. Na jego nazwisko zapisana jest też część mieszkania komunalnego.
Dla odmiany jego rodzina i przyjaciele zarządzają imperiami wartymi miliardy. Jak pisze WP, gigantyczne stadiony w małych wsiach i rezydencje budowane są dzięki systemowi "darowizn" od oligarchów i korporacji, które w ten sposób legalnie omijają płacenie podatków do państwowej kasy.
"Węgierski Wersal"
W miejscowości Hatvanpuszta, 40 kilometrów od centrum Budapesztu znajduje się "projekt gospodarczy" ojca premiera, Gyaza Orbana. W praktyce to "węgierski Wersal", wart dziesiątki milionów euro.
To kompleks połączonych pałaców, ogromnych oranżerii i podziemnych garaży. Na 25 hektarach znajdują się: prywatne baseny, potężna biblioteka, bunkry i winiarnia. Do tego prywatne zoo, z zebrami i antylopami.
Majątek przyjaciela Orbana
W pobliżu jest golfowy Pannonia Golf & Country Club. Klub oraz otaczające go tereny są kontrolowane przez Lőrinca Mészárosa -najbogatszego Węgra blisko związanego z Orbánem, jego przyjaciela z dzieciństwa.
Stworzone przez niego imperium kontroluje węgierskie banki, firmy budowlane, elektrownie, ubezpieczalnie, luksusowe hotele i media. Jeszcze dwie dekady temu przyjaciel Orbana był instalatorem gazowym z Felcsút, Jak sam przyznał w wywiadzie dla "Heti Válasz", do jego sukcesu przyczyniły się trzy czynniki: Bóg, szczęście i Viktor Orban.
Węgierskie media uważają, że Mészáros jest "strómanem", czyli oficjalną twarzą majątku, który w rzeczywistości należy do politycznej elity. Spółki Mészárosa wygrywają państwowe przetargi. Natomiast pieniądze z budżetu i funduszy unijnych płyną szerokim strumieniem do firm powiązanych z rodziną premiera.