Prezydent Karol Nawrocki oficjalnie zatrzymał nowelizację Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Rządowa reforma miała umożliwić Polakom rozwiązywanie małżeństw przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego. Prezydent uzasadnił swoją decyzję konstytucyjną zasadą ochrony małżeństwa. Według głowy państwa, przeniesienie kompetencji z sądów do urzędów uderza w fundamenty tej instytucji.
Tusk uderza w weto i wbija szpilę opozycji
Premier Donald Tusk nie kryje oburzenia decyzją prezydenta. W serwisie X szef rządu opublikował krótki, ironiczny wpis: "Czuję, że najbardziej niezadowoleni z tego będą posłowie PiS".
Podczas spotkania z dziennikarzami w Sejmie premier użył jeszcze mocniejszych słów. Wyjaśnił, że nowe prawo miało ułatwić życie ludziom, którzy chcą rozstać się w pokoju i bez zbędnych, wieloletnich batalii sądowych. Całe weto prezydenta skwitował krótko: To jest niemądre weto.
Dla kogo miały być rozwody w USC?
Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało projekt z myślą o konkretnej grupie obywateli. Z uproszczonej ścieżki w urzędzie stanu cywilnego mogłyby skorzystać małżeństwa, które spełniają trzy warunki:
- nie posiadają wspólnych małoletnich dzieci,
- małżonka nie jest w ciąży,
- obie strony zgodnie chcą rozwiązania związku.
Kierownik USC miałby weryfikować te przesłanki i dokonywać odpowiedniego wpisu w rejestrze. Takie rozwiązanie ominęłoby konieczność wyznaczania rozpraw, co obecnie jest największą bolączką polskiego sądownictwa.
Statystyki nie kłamią. Sądy są przeciążone
Dane Głównego Urzędu Statystycznego za 2024 rok pokazują, że zapotrzebowanie na prostsze procedury jest ogromne. W Polsce orzeczono wtedy 57,4 tys. rozwodów. Co istotne, aż 40 proc. wszystkich pozwów wpływających do sądów dotyczy par bezdzietnych. Oznacza to, że co roku ponad 20 tysięcy spraw mogłoby zostać załatwionych szybko i sprawnie w urzędach, zamiast czekać miesiącami lub latami na wolne terminy w sądach cywilnych.