Premier Donald Tusk postawił sprawę jasno w rozmowie z "Financial Times". Jego zdaniem Europa musi przygotować się na czarny scenariusz w bardzo krótkiej perspektywie. Premier mówi o miesiącach, a nie o latach. Tusk podkreśla, że kluczowe pytanie brzmi: czy USA pozostaną lojalne wobec traktatów NATO, gdy nadejdzie próba? Szef rządu chce, aby gwarancje bezpieczeństwa przestały być tylko zapisem na papierze, a stały się realną siłą odstraszania.
Pałac Prezydencki chce wyjaśnień
Kancelaria Prezydenta zareagowała na te słowa z wyraźnym zdziwieniem. Jak ustaliła "Wirtualna Polska", otoczenie Karola Nawrockiego nie dysponuje informacjami o zagrożeniu atakiem w tak krótkim terminie. W związku z tym Pałac Prezydencki oficjalnie zwróci się do rządu o szczegółowe dane. Urzędnicy prezydenta chcą wiedzieć, na jakiej podstawie premier wysnuł tak alarmujące wnioski.
Tusk: Chciałbym wierzyć, że art. 5 NATO nadal obowiązuje
Premier Tusk otwarcie przyznaje, że ma momentami problem z wiarą w automatyczne zadziałanie artykułu 5 NATO. Choć nie chce być pesymistą, domaga się od sojuszników "praktycznego kontekstu" obrony. Chciałbym wierzyć, że art. 5 NATO nadal obowiązuje, ale czasami, oczywiście, mam z tym pewne problemy – stwierdził szef rządu.
Tusk uważa, że Unia Europejska powinna wzmocnić własną klauzulę wzajemnej obrony, aby nie polegać wyłącznie na sygnałach płynących z Waszyngtonu.
Sojusznicy udawali, że nic się nie stało?
W wywiadzie powrócił temat rosyjskich prowokacji. Tusk wspomniał noc, w której rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Premier ujawnił, że miał ogromne trudności z przekonaniem partnerów z NATO, że nie był to przypadek. Niektórym z naszych kolegów znacznie łatwiej było udawać, że nic się nie stało – ocenił Tusk. Szef rządu podkreśla, że Rosja musi mieć pewność: każda kolejna prowokacja spotka się z twardą i jednoznaczną reakcją całej wspólnoty zachodniej.