W Krakowie Mirosław G. pracował od 1991 do 2001 roku. Jako kardiochirurg zarabiał tam ok. 3 tys. zł. Dwa razy tyle zarobić dzięki prywatnej praktyce.
Po przeprowadzce do Warszawy i uzyskaniu stanowiska ordynatora, jego zarobki podskoczyły. Mirosław G. na samych przeszczepach i konsultacjach zarabiał ok. 10 tys. zł na rękę. Do tego jeszcze dochodzi kilka tysięcy zł pensji ordynatorskiej. Jej wysokość jest najpilniej strzeżoną w szpitalu tajemnicą. Tak czy inaczej, Mirosław G. zarabiał całkiem nieźle. Ale i tak zbyt mało, by w tak krótkim czasie zbić gigantyczny majątek.
W ciągu 20 lat pracy dorobił się pięknej willi w Zielonkach, ekskluzywnej dzielnicy pod Krakowem. Posiadłość, skrywana za wysokim drewnianym ogrodzeniem, warta jest co najmniej 600 tys. zł. Dom ma prawie 200 metrów, jest tam te spory ogród - wylicza "Fakt". Sąsiedzi przyznają, że rodzina lekarza bywa w Zielonkach ostatnio bardzo rzadko.
Lekarz mieszka teraz w stolicy. W ekskluzywnej części Mokotowa ma 130-metrowy, wygodnie urządzony apartament, który wart jest ok. 2 mln zł. Do tego jeszcze dochodzą drogie meble i sprzęt. Kardiochirurg jeździ też eleganckim bmw 730 z klimatyzacją, wartym dziś 60 tys. zł.
Ale na tym nie koniec. W jego luksusowym mieszkaniu funkcjonariusze CBA zarekwirowali aż 90 tys. zł w banknotach różnych walut.
Jednak zakładając, że ze swojej pensji co miesiąc lekarz odkładałby połowę, czyli ok. 7 tys. zł, takiego majątku dorobiłby się dopiero po 30 latach. Tymczasem pan doktor ma 20-letni
staż pracy.