"Nie wolno wypalać traw. Nie dość, że ogień trawi wszystkie rośliny i stworzenia, które żyją na łąkach, to jeszcze bardzo łatwo wymyka się spod kontroli. Rolnik nie jest w stanie sam opanować takiego pożaru" - tłumaczy dziennikowi.pl Dariusz Malinowski z Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej.

Niestety, nie pomaga fakt, że wypalanie traw jest zabronione. Jeśli rolnik zostanie przyłapany na takim procederze, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa może odmówić mu przyznania dopłat. Poza tym sprawca ma sprawę karną. Grozi mu kilka tysięcy grzywny, a nawet 10 lat więzienia, jeśli w pożarze ktoś zginie.

Mimo to wielu gospodarzy z zapałkami rusza na łąki. Strażacy spodziewają się w najbliższych dniach fali pożarów spowodowanych paleniem łąk. W ubiegłym roku gasili takich trzy tysiące na dobę! Sprzyja im piękna słoneczna pogoda. Wiatr w oka mgnieniu przenosi ogień do lasów i na wiejskie budynki. Żywioł błyskawicznie wymyka się spod kontroli.

"Strach pomyśleć, co będzie, jeśli w czasie, kiedy my będziemy gasić las czy łąkę, wybuchnie pożar jakiegoś np. domu. Nie możemy zostawić jednego i jechać do następnego. Najpierw musimy jedno dogasić co do iskierki, by żywioł nie wzniecił się na nowo. I możemy spóźnić się komuś z pomocą" - tłumaczy Malinowski.

Sprawa jest poważna. Leśnicy zapowiadają wzmożone kontrole lasów. Będą robili, co w ich mocy, by wyłapać podpalaczy. Ale wiadomo, że strażników przyrody jest za mało, by non stop obserwować całe leśnictwo. Dlatego strażacy apelują do rolników: "Opanujcie się! Przestańcie wreszcie wypalać trawy!".