Policjanci uwielbiają łapać kierowców, którzy rozmawiają przez telefony komórkowe. Wlepiają za to słone mandaty i długo opowiadają, jak wielkie zagrożenie na drodze stwarza na drodze taki kierowca - gaduła. "Fakt" przyłapał mundurowych, jak sami łamią przepisy.
Wczesne popołudnie, ulica przy dworcu PKS w Gdańsku. Na drodze spory ruch. Policyjny ford przebija się przez korek. Ale policjant za kierownicą nie skupia całej uwagi
na drodze, bo rozmawia przez telefon komórkowy - opisuje wydarzenie "Fakt".
Rozmowa musi być bardzo wciągająca, bo policjant czasami nawet nie patrzy przed siebie! Funkcjonariusz przytomnieje dopiero wtedy, gdy widzi, że ktoś robi mu zdjęcia. Szybkim ruchem chowa telefon. Widać jednak, że nie rozłącza się. Kiedy mija fotoreportera "Faktu", znów może spokojnie rozmawiać.
Za rozmawianie przez komórkę podczas jazdy policja wystawia zwykle 200 złotych mandatu. Tym razem funkcjonariusz powinien wlepić go samemu sobie.
Rozmowa musi być bardzo wciągająca, bo policjant czasami nawet nie patrzy przed siebie! Funkcjonariusz przytomnieje dopiero wtedy, gdy widzi, że ktoś robi mu zdjęcia. Szybkim ruchem chowa telefon. Widać jednak, że nie rozłącza się. Kiedy mija fotoreportera "Faktu", znów może spokojnie rozmawiać.
Za rozmawianie przez komórkę podczas jazdy policja wystawia zwykle 200 złotych mandatu. Tym razem funkcjonariusz powinien wlepić go samemu sobie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|