Desant z helikopterów na szczyty gór, snajperskie zasadzki i obrona konwoju. To wszystko nasi żołnierze przećwiczą w Tatrach, zanim pojadą do Afganistanu walczyć z talibami.
Wszystko w myśl zasady "im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi na polu walki". W Afganistanie nie będzie miejsca na błąd. Nasi chłopcy muszą być naprawdę dobrze wyszkoleni, by stawić czoło bezlitosnym terrorystom z Al-Kaidy i ich kompanom - talibom.
Mają już na koncie jedno zwycięstwo - udało im się przeprowadzić ćwiczenia mimo protestów ekologów. Chcieli oni zabronić komandosom szkolenia, bo żołnierze... mogli wystraszyć kozice.
Żołnierze ćwiczyli np. szybkość reakcji na zamach na konwój, który mieli ochraniać. Po tych szkoleniach komandosi poradzą sobie w każdej sytuacji. Czy będą musieli na górskiej grani przygotować zasadzkę na terrorystów, czy też błyskawicznie opanować jakąś skalną półkę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|