Dziennik Gazeta Prawana logo

Blair zniszczył Partię Pracy

5 listopada 2007, 12:12
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

W wywiadzie udzielonym "Europie" Tariq Ali poddaje Tony'ego Blaira druzgocącej krytyce. Guru nowej lewicy, redaktor "New Left Review" uważa politykę Blaira za reakcyjną, sprzyjającą interesom wielkiego biznesu i kontynuującą najgorsze tradycje thatcheryzmu. Zdaniem naszego rozmówcy lider Partii Pracy znalazł się na lewicy ze względu na biograficzne uwarunkowania, a nie z racji swoich przekonań. "Był doskonałym materiałem na konserwatywnego premiera" - mówi Ali. Nie tylko zmienił oblicze swojej partii, upodabniając ją pod względem programowym do Partii Konserwatywnej i pozbawiając kraj autentycznej opozycji politycznej, ale przede wszystkim wmieszał Wielką Brytanię w wojnę w Iraku. Pogłębił tym samym przepaść między władzą a społeczeństwem i dał impuls do zamachów terrorystycznych, jakich dokonano w Londynie 7 lipca 2005 roku.

p

Jest w tym wiele prawdy. Konserwatyści powinni być jednak bardzo zadowoleni z tego, co zrobił Blair - podążył w końcu ścieżką wytyczoną przez Margaret Thatcher. Nie zrobił nic, by podważyć jej dziedzictwo i otwarcie dawał wyraz swojemu podziwowi dla jej osiągnięć. Nie tylko nie zakwestionował konsensusu, jaki zapanował w Wielkiej Brytanii podczas jej rządów, ale w niektórych sprawach poszedł nawet dalej niż ona. Problem Blaira polegał na tym, że nienawidził własnej partii. Był zapewne znakomitym materiałem na konserwatywnego premiera. Konserwatyści powinni patrzeć na niego bardziej przychylnym okiem. To ludzie lewicy mają wiele powodów, by go krytykować.

Myślę, że jest to kwestia kulturowa. Bardzo niewielu młodych ludzi wychowanych w latach 70. - niezależnie od swoich poglądów - było gotowych zasilić szeregi Partii Konserwatywnej. Blair wybrał Partię Pracy i coraz bardziej przesuwał się na prawo, aby ostatecznie stać się dogmatycznym chrześcijaninem i bezkrytycznym wielbicielem Stanów Zjednoczonych. Wciągnął swój kraj w więcej konfliktów zbrojnych niż jakikolwiek inny premier po 1945 roku. Koniec jego rządów naznaczyły wojny, korupcja i hołdy nieustannie składane na ołtarzu mamony. Był bardzo chciwym politykiem. Nie zrobił nic oryginalnego, może poza pójściem na wojnę - choć to też nie jest przesadnie oryginalny pomysł. Nienawidziło go bardzo wielu ludzi, także w jego własnej partii. Skoro jednak wygrywał dla nich wybory, nie zadawali żadnych pytań. Brytyjski system polityczny jest w dużej mierze autorytarny, daje premierowi ogromną władzę - zwłaszcza wówczas, gdy dysponuje on parlamentarną większością. Blair w pełni to wykorzystał, de facto marginalizując parlament. Wszystkie istotne decyzje zapadały na Downing Street.

Nie sądzę. Był człowiekiem i politykiem o głęboko konserwatywnych przekonaniach, który siedział w kieszeni wielkiego biznesu. Miał obsesję na punkcie pieniędzy. Wszyscy jego europejscy sojusznicy to ludzie prawicy. Imponował mu Berlusconi - zarówno jako człowiek, jak i miliarder. Bardzo nieufnie traktował Gerharda Schrödera i José Luisa Zapatero, jego sympatię budził natomiast José Maria Aznar. W ostatnich wyborach we Francji kibicował Sarkozy'emu.

Tak, udało mu się zniszczyć niegdysiejszą Partię Pracy. Nigdy nie liczyła ona tak niewielu członków jak teraz. Większość partyjnych organów nie funkcjonuje. Nie ma żadnego życia wewnątrzpartyjnego. Chociaż gros parlamentarzystów Partii Pracy sprzeciwiało się wojnie w Iraku, ogromna większość zagłosowała za Blairem. Pozostaje kwestią otwartą, czy partii uda się kiedykolwiek wyjść z tej zapaści. Nie ma żadnej zasadniczej różnicy między Partią Pracy Blaira a Partią Konserwatywną. Oznacza to, że w Wielkiej Brytanii nie ma dziś żadnej opozycji. Z niewielkimi wyjątkami odpowiada to zresztą sytuacji w całej Europie. Nie ma alternatywnych poglądów na to, jak powinno być zorganizowane społeczeństwo. Niektórzy mają nieco bardziej ekscentryczne poglądy, ale fundamentalne różnice nie istnieją. Sądzę, że ciągłe klękanie przed globalnym kapitałem w ostatecznym rachunku zniszczy demokrację. Nie zniszczą jej prawicowi populiści, którzy zagrażali jej w latach 20. i 30. ubiegłego wieku, ani nowa fala stalinizmu. Największym zagrożeniem jest dziś dla niej kapitalizm.

To sojusz, który istniał od jakiegoś czasu i nie ma wyłącznie charakteru politycznego, ale również militarny i przemysłowy. Brytyjskie Ministerstwo Obrony jest w kwestii zbrojeniowej niemal całkowicie zależne od Pentagonu. Za każdym razem, kiedy w USA modernizuje się uzbrojenie, Wielka Brytania wydaje ogromne sumy pieniędzy. Ten sojusz jest zatem zakorzeniony bardzo głęboko, ale sądzę, że w samym jego sercu leży przekonanie brytyjskiej elity, iż jedynym sposobem na to, by zyskać znaczenie w Europie, jest przymierze ze Stanami Zjednoczonymi. Angielskie elity obawiają się, że jeśli tego nie zrobią, Amerykanie zwrócą się w kierunku Francji lub Niemiec. A zatem Blairem powodował także lęk przed wzrostem niemiecko-francuskich wpływów w Unii Europejskiej.

To prawda, ale znienawidzono go za to we własnym kraju. W pamięci zostanie przede wszystkim fakt, że wmieszał w tę wojnę kraj, który był jej przeciwny. To moment, w którym załamały się wszystkie demokratyczne procedury. Większość obywateli była przeciwna wojnie, zaś cała elita polityczna opowiedziała się za nią. Nastąpiło pęknięcie i Blair jest dziś znienawidzony, gdyż to właśnie on je spowodował.

Bush zaproponował mu, by nie wysyłał oddziałów do Iraku, jednak Blair nalegał. Zrobił to, gdyż wierzy w imperialną władzę, odczuwa nostalgię za Imperium Brytyjskim. Uważa, że Wielka Brytania ma do odegrania określoną rolę na świecie. Podczas szczytu w Nicei w 2000 roku powiedział wręcz: "Jesteśmy światową potęgą" - co jest śmieszną mrzonką. Ludzie kwitują to uśmiechem, ponieważ jedyną przyczyną, dla której można tę rolę odgrywać, jest sojusz z Waszyngtonem. Popierany przez Blaira "konsensus waszyngtoński" spoczywa na dwóch filarach - ekonomicznym i militarnym. Blair jest święcie przekonany, że jeśli jakiś kraj nie chce spełnić ekonomicznych zaleceń Zachodu, należy interweniować zbrojnie. Bez wątpienia żywi neokolonialne fantazje. Owszem, są one skryte za hasłami interwencji humanitarnej i praw człowieka. To jednak nic nowego - Wielka Brytania podbijała Afrykę pod hasłem wyzwolenia kontynentu od niewolnictwa, będąc jednocześnie krajem, który najbardziej na niewolnictwie skorzystał.

To wszystko są neokolonialne mrzonki, które nie mają nic wspólnego z bezpieczeństwem. Któż dziś zagraża Europie? Nie stoi przed nią żadne wyzwanie militarne. Istotną sprawą są również religijne przekonania Blaira. Po 11 września bardzo silnie forsował pomysł szkół, w których uczniowie byliby jednego wyznania. Katolicy mieli mieć własne szkoły, podobnie jak żydzi oraz muzułmanie. Nie rozumiał, że tego rodzaju fragmentaryzacja edukacji wyrządzi ogromne szkody kulturze kraju. Dla niego multikulturalizm sprowadzał się wyłącznie do różnic wyznaniowych.

Sądzę, że kierowała nim raczej panika. Starał się przemilczeć prawdziwe przyczyny zamachów. Bliscy zamachowców mówili, iż nie zaglądali oni do Koranu, za to widzieli w telewizji, co Amerykanie zrobili w Faludży. To właśnie był bezpośredni powód. Blair starał się nie dopuścić do tego, by sytuacja w Iraku była rozważana jako potencjalna przyczyna zamachów. Zaprzeczał, bo w przeciwnym wypadku musiałby przyznać, że wbrew obywatelom wciągnął kraj w tę wojnę. O ile przeciwko interwencji w Iraku opowiadało się między 50 a 60 proc. ogółu Brytyjczyków, to w Londynie było jej przeciwnych 80 proc. mieszkańców. Blair doskonale o tym wiedział.

Nie miał żadnych własnych pomysłów. Jako polityk jest człowiekiem bez właściwości, umie jednak grać. Przypomina mi tytułową postać z "Kariery Artura Ui" Bertolta Brechta. Blair, podobnie jak Ui, przed przemówieniami uczył się gry aktorskiej, odpowiedniego ukazywania emocji. W kwestiach gospodarczych szedł po prostu śladem Thatcher. Sprywatyzował służbę zdrowia, popierał tak zwane partnerstwo prywatno-publiczne, w ramach którego zobowiązania finansowe wobec państwa przechodziły w prywatne ręce. Ministrowie Blaira - dokładnie tak, jak to miało miejsce podczas rządów Thatcher - po złożeniu urzędu dostawali stanowiska w firmach, którym wcześniej sprzyjali.

To tylko budowanie wizerunku. Chodzi o to, by Brytyjczycy poczuli się lepiej, by było im lżej na sumieniu. Raz na parę lat organizuje się koncert z Bobem Geldofem, Blair może uściskać jego i kilku innych zidiociałych muzyków, ale nie idą za tym żadne konkrety.

Tak właśnie postrzegam Blaira. Politykę zastąpił PR-em, zaś media trzymał twardą ręką. Był autorytarnym reakcjonistą.

p

, ur. 1943, brytyjski publicysta, pisarz i działacz społeczny pochodzenia pakistańskiego, jedna z najważniejszych postaci europejskiej nowej lewicy. Z wykształcenia filozof i politolog, był jedną z ikon radykalnej kontestacji lat 60. Redaktor trockistowskiego pisma "The Black Dwarf" i jeden z przywódców Zjednoczonego Sekretariatu IV Międzynarodówki. W latach 80. wziął rozbrat z radykalnym marksizmem, przypieczętowany w 1990 roku satyrycznym opowiadaniem "Redemption". Od wielu lat jest redaktorem jednego z najbardziej znanych lewicowych periodyków anglosaskich "New Left Review". Opublikował ponad 30 książek, w tym m.in. "1968 and After: Inside the Revolution" (1978), "Clash of Fundamentalisms" (2002), "Bush in Babylon" (2003) oraz ostatnio "Pirates of the Caribbean" poświęconą radykalnym przywódcom latynoskim: Fidelowi Castro, Hugo Chávezowi i Evo Moralesowi. W "Europie" nr 151 z 24 lutego br. zamieściliśmy wywiad z Alim "Lewica odżyje, gdy upadnie Ameryka".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj