Dziennik Gazeta Prawana logo

Kłótnie niepokornych

5 listopada 2007, 12:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Otwierająca dzisiejszą "Europę" rozmowa Cezarego Michalskiego z Agnieszką Holland to klasyczny spór inteligentów. Pokazuje, jak w gruncie rzeczy małe różnice dzielą "prawicowego publicystę", jak przez lata lubiła nazywać Michalskiego "Gazeta Wyborcza", bo to zwalniało od konieczności odpowiadania na jego argumenty, od reżyserki "Aktorów prowincjonalnych", "Gorączki" czy "Kobiety samotnej". Filmów, które dla polskich inteligentów w latach 70. i 80. były tym samym, co dla ich dziadków "Przedwiośnie" Żeromskiego czy "Płomienie" Brzozowskiego.

Obie strony sporu kochają lud i obu zależy na modernizacji Polski. Obie nie wyzbyły się "żeromszczyzny" w jej blaskach i śmiesznostkach. Michalskiemu łatwo wywołać u Holland poczucie winy za użyty przez część elit inteligenckich pod adresem ludu język wykluczenia, agresji, utkany określeniami w rodzaju "ciemnogród" czy "mohery". Z kolei ona znajduje w nim wdzięcznego słuchacza, kiedy wybucha oburzeniem na język antyinteligenckich resentymentów, którym obecna władza czasami jedynie zarządza, a czasami - w gorszych swoich fazach - także go ośmiela.

Michalski zarzuca elitom inteligenckim brak symetrii, który pozwalał im przemilczać błędy rządzących Polską w latach 90., a dzisiaj każe tworzyć namiętne fronty obrony demokracji przed demokratyczną władzą. Twierdzi, że właśnie owa asymetria sprawiła, iż Kaczyńscy - także przecież "żoliborscy inteligenci" - czują się zdradzeni, sprowokowani i ośmieleni do samobójczego dla nich traktowania inteligenckich elit jako zbiorowego politycznego przeciwnika. Agnieszka Holland jest gotowa przyznać się do błędów, ale niezdolność władzy do zaproponowania inteligencji języka, instytucji i form, w których mógłby się odbywać wzajemny dialog, daje jej alibi, żeby radykalizować swoje polityczne deklaracje.

Obie strony tego sporu marzą o jednym. Chciałyby powrócić do roku 1989 z dzisiejszą wiedzą i rozpocząć jeszcze raz historię inteligenckich zaangażowań, ale bez najważniejszych popełnionych po drodze błędów. To oczywiście jest niemożliwe. Jednak i przyszłość inteligenckich sporów nie wygląda różowo. Mimo całej wiedzy o popełnionych już błędach trzeba sporego wysiłku, aby podtrzymać rozmowę w czasach "obrony demokracji przed Kaczyzmem" i "walki z łże-elitami".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj